Przejdź do głównej zawartości

Kasiek Was teraz rypie i wzywa do refleksji


Będzie zrypa drodzy Państwo.
Spotkałam się dziś z Natalią i naskarżyła na Was. Wy macie szczęście, że blogowo, bo głos mam akademicki a z charakteru jestem zdziwaczałą starą panną z belferskimi zapędami. Więc rugać Was będę bezlitośnie. Ale lepsze pisemne zruganie niż słuchanie mojego akademickiego wrzasku.

Więc jak to Państwo nie chcieli dyskutować o wrześniowych książkach? Państwo sami je wybierali!!

Podśmiewuję się trochę, dorośli jesteśmy musimy podejść do pewnych spraw od kuchni, zadać fundamentalne pytania.
Będą mi się rodziły na bieżąco.

Po pierwsze. Podobno chcecie coś robić… Co?! Prawda jest taka, ze grupa się tworzy, nie jesteśmy zgrani. Podkreślam to od roku – możemy „wyjść w miasto” wtedy kiedy będziemy grupą zgranych ludzi, którzy mogą innym z ręką na sercu powiedzieć, chodźcie do Nas, fajnie z nami posiedzieć przy kawie, pogadać o książkach, albo o dupie Maryni bo to też umiemy. A tego warunku nie mamy. Nie możemy się zebrać i dogadać. Dlatego uważam, ze jeśli chcemy pokazać się „na zewnątrz” powinniśmy mieć chociaż poł roku SYSTEMATYCZNYCH spotkań.

Drugi problem jaki widzę to z wyborem książek.  Natalii dziś wspominałam, że lecenie jednym gatunkiem miesięcznie, nie jest dobrym pomysłem. Dlaczego? Z prostego powodu, nie każdy z Nas dany gatunek lubi, wiec albo nie zagłosuje, albo zagłosuje na głupa, kliknie na oślep i wystarczy kilka takich kliknięć i już mamy książkę której nikt nie przeczyta a która zdobędzie fartem kilka głosów. I co? Niby dyskutujemy a nie ma komu. I drobna uwaga do ankiety. Władca Pierścieni to nie jest Trylogia, to jedna powieść, którą podzielono na trzy „tomy” aby było lepiej wydać. To jest jedna książka. To tak jakbyśmy głosowali czy czytamy I, ALBO II, ALBO III tom Potopu, bez sensu prawd?

Rzuciłam propozycję, abyśmy najpierw głosowali nad gatunkiem przykładowo: romans, kryminał, fantastyka, biografii.  I dopiero z tych wyników wybieraliby, powiedzmy dwa gatunki i z tych dwóch gatunków wybierali książkę, ale ludzie!! Taką nad którą da się dyskutować. Jeśli o książce można powiedzieć trzy zdania to nie zbudujemy na tym rozmowy!! Chyba, że…

Chyba, że boicie się rozmawiać. Nie chcecie się wypowiadać w gronie pół-obcych ludzi. Wtedy wracamy do problemu pierwszego, pozostaje dogranie się. Ja rozumiem, że nie każdy ma taką wadę, że kłapie dziobem bez względu na towarzystwo(chociaż w Waszym Paskudy milo mi się kłapało), dogrywamy się, nieśmiałe osoby się rozkręcają, problem samoistnie znika.
Jeśli ktoś nie lubi dyskutować. Dla takich osobników mamy złą wiadomość, to z założenia ma być dyskusyjna grupa. Jeśli ktoś lubi czytać/słuchać o książkach, tylko to przepraszam ja Was, są programy, lub bloki poświęcone literaturze w TV(np. w telewizjach śniadaniowych, ostatnio coś dobudzając się słyszałam) są blogi literackie. Można w ten sposób się dowiadywać czegoś ciekawego, bez dawania z siebie, czasu, energii
Trzeba sobie powiedzieć, jak bardzo zależy Nam na grupie osób z którą będzie można inteligentnie pogadać.


Powiedzcie teraz co myślicie o tej tyradzie, wytknijcie mi błędy w rozumowaniu, jeśli takowe są. I coś pomyślimy.

Komentarze

  1. Obruguje nas Ta, która si odcięła:) nieźle panno Katarzyno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dzięki temu mam spojrzenie z dystansu. Moja Pani :P

      Usuń
  2. Przyłączam się do życzeń, a z doświadczenia dodam, że warto się określić: każdy z osobna i wszyscy razem. Im szybciej to nastąpi tym lepsze będą efekty.

    Niestety grupa (każda bez wyjątku!) rządzi się określonymi prawami - czy tego chcecie czy nie. Dlatego bez zrozumienia tego jak się "zgrywa" grupa i jakie zachodza w niej zmiany (etapy) będzie drobny problem. Natomiast na dłuższą metę 1-2 osoby nie będą w stanie ciągnąć całej grupy (na siłę).

    Ja zwykle solidną grupę (paczkę) porównuje do załogi statku, który płynie w określonym kierunku, aby osiągnąć zamierzony cel. Jeśli nie ma kapitana oraz załogi w której każdy wie co i jak ma robić... to dopłyniecie, ale na pewno nie tam gdzie byście chcieli (o ile w ogóle).

    Ja z uwagi na to, że jestem już praktycznie całkowicie poza grupą - mogę sobie pozwolić na krytyczny komentarz. Bez poważnego (profesjonalnego) podejścia będzie to tylko niestety "grupa wzajemnej adoracji", a nie czytacze "z jajami" oraz odpowiednim podejściem. Działania same się nie będą realizowały, tego możecie być pewni. Sprawdzałem na sobie (i inni też na sobie) przez kilkanaście lat.

    No i na koniec wspomnę jeszcze, że warto sobie zadać pytanie czy chcecie to (dobrze jest także określić czym jest owo "to") robić za darmo czy coś z tego (także finansowo) jednak mieć. Najlepszym wskaźnikiem będzie to jak przyjdą zadania do realizacji - sama pasja może naprawdę nie wystarczyć (chyba, że na 1-2 występy i banalne zadania).

    Co do tej zrypy to jakaś wyjątkowo delikatna Katarzyno :P. To raczej wyrażenie drobnego zdziwienia tudzież niezadowolenia. Dobrze, że mnie nie prosicie o to, abym postawił "kawę na ławę", bo wtedy niewiele osób by chciało mi mówić cześć na mieście :P.

    OdpowiedzUsuń
  3. co do "Władcy..." oj tam oj tam xp jakby ktoś chciał to by i przeczytał;p a "Władca" to nie "Potop" xp ale mniejsza z tym xp

    co do spotkań to owszem; zawsze dobrze zacząć od systematycznych spotkań;
    ale warto też zebrać ludzi i zrobić spotkanie na którym porozmawiamy o tej sytuacji i się określimy czy i jak dalej będziemy funkcjonować?

    OdpowiedzUsuń
  4. Od razu chciałem zaznaczyć, że opieprzanie z mojej strony, do tego wymuszanie recenzji i innych działań NIE JEST moją inicjatywą. Pracuję na (umowę) zlecenie Natalii, więc wszelkie pytania (na jaki okres, za jaką kasę i na jakich warunkach) proszę do mojej szefowej. Żeby potem nie było, że komuś złamałem palca czy wybiłem kolano bezprawnie - w umowie są wszelkie zapisy (w zależności od sytuacji i polecenia, które mam wykonać).

    PS. Na miejscu Alicji i Olki to raczej bym się spieszył z recenzją. NIGDY nie wiadomo kiedy mogą mnie spotkać na mieście. Natalia płaci z góry za wykonaną pracę, więc staram się rzetelnie ją wykonywać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Delikatnie bo jednak sie opanowałam :P troszkę....

    Oczywiście że Władca to nie Potop. To była analogia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. wiem, ze analogia xp ale moim zdaniem nieadekwatna i niepotrzebna xp x]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej jest adekwatna. I, II i III tom Potopu nie są osobnymi powieściami. Tak jak nie są nimi Drużyna Pierścienia, Dwie Wieże i Powrót Króla

      Usuń
  7. dobra, nie będę się kłócić o głupoty xp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetna odpowiedź. Nie kłócimy się tylko dyskutujemy, a jeśli się ma zamiar wyjść z dyskusji "a nie będziemy się kłócić o głupoty" to po co zaczynać rozmowę?

      Usuń
  8. choćby po to, by spróbować podyskutować xp
    a dyskusje najlepiej prowadzi się przy jednym stoliku x]
    szkoda tylko, że ostatnio na spotkaniu nie było tej sposobności xp

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem, że do Waszej grupy nie należę, ale z racji, ze blog jest publiczny pozwolę sobie chamsko się wtrącić i napisać kilka słów.

    Mieliśmy ostatnio podobny problem ze znajomymi (mniej lub bardziej zżytymi). Chociaż my dyskutujemy o książkach stricte historycznych (z racji naszych wspólnych zainteresowań) to w historii epok i tematów wiele do wyboru. A nie każdemu wszystko się podoba. Ciężko było dojść do consensusu a spotkania wyglądały tak, że - nie przychodzili wszyscy i/lub mówiły 2-3 osoby (które coś przeczytały). W sumie nie dochodziliśmy więc do niczego.
    Nawet podobnie wyglądają niektóre zajęcia na studiach- kiedy do przeczytania jest lektura a dyskusje prowadzą trzy osoby.

    Najlepszym pomysłem dla nas było, już przez wyżej zasugerowane, duże, długie spotkanie organizacyjne. Po prostu powiedzieliśmy, że jeśli ktoś chce kontynuować to, co robimy to niech na to właśnie określone spotkanie przybędzie. Rozmowa była długa, ale luźna i miła. Określiliśmy między innymi "ramówkę" z trochę większym wyprzedzeniem, niż miesiąc (oczywiście zostawiając miejsce na uwzględnienie nowości).

    Z tego też doświadczenia zapamiętam, że "umawianie się" na cokolwiek przez komentarze/forum/maile daje małe efekty i spotkanie mimo wszystko jest najlepsze.

    Spojrzałam na waszą listę książek do wyboru- mam nadzieję, że zabierzecie się kiedyś za "Grę o tron". To jest książka- temat rzeka. Może nawet ktoś z was coś ciekawego o tym tutaj skrobnie.

    Pozdrawiam i mam nadzieję, że nikt mnie nie zruga za to, że się wtrąciłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cosiowa wiem doskonale o czym mówisz. Mam nadzieję, że my się dość szybko ogarniemy. Już jest lepiej i mam nadzieję, że będzie z górki;))

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

G. Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę"

Gaja Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę" - słowem wstępu
Bardzo długo stroniłam od polskiej literatury, ponieważ zaczynając moją przygodę z regularnym czytaniem często zawodziłam się na naszych rodzimych autorach. Nie znajdowałam nic co by mnie zadowalało. Do czasu.  Otóż okazuje się, że wystarczy dobrze poszukać, a znajdzie się perełki, które pozostaną z nami na dłużej. Jedną z nich jest Gaja Grzegorzewska i jej twórczość. Po dobrych wspomnieniach dotyczących "Żniwiarza" postanowiłam sięgnąć również po inne książki tej autorki. Tym razem była to "Noc z czwartku na niedzielę", która jest drugim tomem cyklu, który zapoczątkował "Żniwiarz". Fabuła
Weekend może być naprawdę długi...
Prywatna detektyw, Julia Dobrowolska, przyjmuje intratną pracę w detektywistycznym show u boku gwiazdy telewizyjnej, Wiktora Bergena. Odtąd jej śledztwom towarzyszy ekipa telewizyjna, a Julia musi się podporządkować dość ekscentrycznym wymaganiom Bergena.

Gdy dzwoni …

Gayle Forman, "Wróć, jeśli pamiętasz"

Na początku roku miałam okazję przeczytać "Zostań, jeśli kochasz"autorstwa Gayle Fotmann i pierwsza część zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po jej kontynuację. Zatem jeśli nie czytaliście pierwszej części, a chcecie po nią sięgnąć to od razu muszę Wam wspomnieć, że może być trochę spojlerów jeżeli chodzi o "Zostań jeśli kochasz".
Akcja powieści toczy się trzy lata po tragicznym wypadku, który bardzo zmienił życie Mii. Dziewczyna straciła rodziców oraz młodszego brata, jednak postanowiła żyć dalej i oudziła się ze śpiączki. 
Dziewczyna jednak zniknęła z życia Adama, z którym była w związku przed wypadkiem. Chłopak pomagał jej również po wypadku. Pewnego dnia oboje spotykają się w Nowym Jorku. On zmęczony rozwijającą się w zawrotnym tempie karierą i sławą; Ona właściwie dopiero rozwija skrzydła. Każde z nich żyje z wspomnieniami tego co stało się trzy lata wcześniej i nosi w sobie balast zgromadzony po wypadku oraz tym co nastąpiło po nim. 
"Wróć…

Waldemar Łysiak - Cena [recenzja]

Na Lubimy czytać widnieje taki oto opis książki:
Autor pragnie rozprawić się z tzw. wyborem mniejszego zła , a więc z problemem etycznym, dyskutowanym od stuleci przez wszelkich mędrców i demagogów, i ze zjawiskiem psychospołecznym, realizowanym od stuleci przez jednostki i każdą władzę, tak autokratyczną, jak demokratyczną. Cała akcja rozgrywa się w trakcie długiej i dramatycznej wieczerzy, w jednym pomieszczeniu, które staje się klatką bez wyjścia dla biesiadników. Cokolwiek nie zrobią zostaną skażeni grzechem. W tej powieści dominują kwestie uniwersalne, ale nie brak również analizy ściśle polskich problemów.
Książkę dostałam, to nie był mój osobisty, świadomy wybór, ale to nie przeszkodziło w tym, by się do niej przekonać. Zaciekawiło mnie w niej to, że mimo, iż ma ponad 200 stron, jest pisana jako dramat sceniczny oraz grafika. Trzeba na początku zwrócić uwagę, że tytuł ma dwa znaczenia: cenę, w znaczeniu koszt oraz cena która z włoskiego oznacza wieczerzę. Po przeczytaniu widać wy…