Przejdź do głównej zawartości

Gong Ji-young, "Nasze szczęśliwe czasy"

Niedawno dokonałam osobistego odkrycia jeżeli chodzi o literaturę. Otóż dzięki Pani Dorocie Wellman, trafiłam na pierwszą książkę z literatury koreańskiej, pt. "Smak języka", o której pisałam Wam TUTAJ. Powieść ta wywarła na mnie takie wrażenie, że postanowiłam sięgnąć po inne powieści koreańskich autorów. 

Tym razem wpadły w moje ręce"Nasze szczęśliwe czasy"autorstwa Gong Ji-young.

Powyższa powieść jest niezwykłą opowieścią o tym, że nawet życiu pełnym cierpienia i nieszczęść można znaleźć ukojenie. Nawet jeżeli nasza sytuacja wydaje się beznadziejna. Autorka przedstawia historię człowieka skazanego na karę śmierci oraz Yu-jeong - pięknej, bogatej kobiety, której pełne cierpienia życie zostało naznaczone piętnem seksualnego i psychicznego znęcania. Jej pogarda dla matki oraz obojętność wobec reszty świata czynią ją wyobcowaną z strony społeczeństwa i izolują od szansy na szczęście. 


Yu-jeong ma też ciotkę - siostrę zakonną, która od 30 lat odwiedza skazańców, rozmawia z nimi i próbuje resocjalizować. Pewnego dnia ciotka doprowadza do spotkania Yu-jeong i Yun-su. Po pewnym czasie młodzi odkrywają, że jest coś, co ich łączy (smutek). W tym przypadku to jest punkt, w którym między obojgiem zaczyna się rozwijać wyjątkowe uczucie, które rodzi się w krótkim czasie przeznaczonym na spotkania raz w tygodniu.

"Nasze szczęśliwe czasy" to historia o miłości, która daje coś w rodzaju osobistego zbawienia, coś, czego nie sposób zapomnieć. 


Uważam, że powyższa powieść to książka, o której zdecydowana mówi się za mało. A szkoda, bo "Nasze szczęśliwe czasy" pokazują okrutną rzeczywistość, która rani, ale w której można odnaleźć nadzieję oraz dokonać w sobie i swoim życiu zmian. Nie znajdziecie tutaj wartkiej akcji i dynamicznej fabuły, ale dwie wzruszające historie skrzywdzonych przez życie ludzi, którzy spotykając się zmieniają nie tylko swoje życie, ale także siebie nawzajem. Gong Ji-young wprowadziła niewielu bohaterów i bardzo oszczędnie dawkuje nam historie obu bohaterów, wciągając nas w świat, o którym ciężko jest zapomnieć. 

"Nasze szczęśliwe czasy" to trudna historia, którą nie raz ma się ochotę odłożyć na bok, przez to, że nie raz szokuje. Jednak nie da się tego zrobić, ponieważ ona ciągle towarzyszy czytelnikowi i nie da o sobie zapomnieć. Dlatego też tą niewielkich rozmiarów książeczkę nosiłam ciągle przy sobie. Autorka nie raz wywołuje w nas łzy rozpaczy i wzbudza oburzenie. Jednak to sprawia, że "Nasze szczęśliwe czasy" coś w nas zmieniają oraz zapadają głęboko w pamięć i serce.

"Nasze szczęśliwe czasy" to jedna z najważniejszych dla mnie książek chociażby dlatego, że pozwoliła spojrzeć na moje życie z zupełnie innej perspektywy. Mam nadzieję, że każde kolejne spotkanie z literaturą azjatycką będzie co najmniej tak samo udane jak to. Tymczasem jeżeli szukacie lektury, która Wami wstrząśnie i wzruszy, to ta niepozorna książka jest idealna.  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

G. Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę"

Gaja Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę" - słowem wstępu
Bardzo długo stroniłam od polskiej literatury, ponieważ zaczynając moją przygodę z regularnym czytaniem często zawodziłam się na naszych rodzimych autorach. Nie znajdowałam nic co by mnie zadowalało. Do czasu.  Otóż okazuje się, że wystarczy dobrze poszukać, a znajdzie się perełki, które pozostaną z nami na dłużej. Jedną z nich jest Gaja Grzegorzewska i jej twórczość. Po dobrych wspomnieniach dotyczących "Żniwiarza" postanowiłam sięgnąć również po inne książki tej autorki. Tym razem była to "Noc z czwartku na niedzielę", która jest drugim tomem cyklu, który zapoczątkował "Żniwiarz". Fabuła
Weekend może być naprawdę długi...
Prywatna detektyw, Julia Dobrowolska, przyjmuje intratną pracę w detektywistycznym show u boku gwiazdy telewizyjnej, Wiktora Bergena. Odtąd jej śledztwom towarzyszy ekipa telewizyjna, a Julia musi się podporządkować dość ekscentrycznym wymaganiom Bergena.

Gdy dzwoni …

Gayle Forman, "Wróć, jeśli pamiętasz"

Na początku roku miałam okazję przeczytać "Zostań, jeśli kochasz"autorstwa Gayle Fotmann i pierwsza część zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po jej kontynuację. Zatem jeśli nie czytaliście pierwszej części, a chcecie po nią sięgnąć to od razu muszę Wam wspomnieć, że może być trochę spojlerów jeżeli chodzi o "Zostań jeśli kochasz".
Akcja powieści toczy się trzy lata po tragicznym wypadku, który bardzo zmienił życie Mii. Dziewczyna straciła rodziców oraz młodszego brata, jednak postanowiła żyć dalej i oudziła się ze śpiączki. 
Dziewczyna jednak zniknęła z życia Adama, z którym była w związku przed wypadkiem. Chłopak pomagał jej również po wypadku. Pewnego dnia oboje spotykają się w Nowym Jorku. On zmęczony rozwijającą się w zawrotnym tempie karierą i sławą; Ona właściwie dopiero rozwija skrzydła. Każde z nich żyje z wspomnieniami tego co stało się trzy lata wcześniej i nosi w sobie balast zgromadzony po wypadku oraz tym co nastąpiło po nim. 
"Wróć…

Waldemar Łysiak - Cena [recenzja]

Na Lubimy czytać widnieje taki oto opis książki:
Autor pragnie rozprawić się z tzw. wyborem mniejszego zła , a więc z problemem etycznym, dyskutowanym od stuleci przez wszelkich mędrców i demagogów, i ze zjawiskiem psychospołecznym, realizowanym od stuleci przez jednostki i każdą władzę, tak autokratyczną, jak demokratyczną. Cała akcja rozgrywa się w trakcie długiej i dramatycznej wieczerzy, w jednym pomieszczeniu, które staje się klatką bez wyjścia dla biesiadników. Cokolwiek nie zrobią zostaną skażeni grzechem. W tej powieści dominują kwestie uniwersalne, ale nie brak również analizy ściśle polskich problemów.
Książkę dostałam, to nie był mój osobisty, świadomy wybór, ale to nie przeszkodziło w tym, by się do niej przekonać. Zaciekawiło mnie w niej to, że mimo, iż ma ponad 200 stron, jest pisana jako dramat sceniczny oraz grafika. Trzeba na początku zwrócić uwagę, że tytuł ma dwa znaczenia: cenę, w znaczeniu koszt oraz cena która z włoskiego oznacza wieczerzę. Po przeczytaniu widać wy…