Przejdź do głównej zawartości

Yi Mun-yol, "Nasz skrzywiony bohater"

Zawsze miałam słabość do egzotycznej literatury, tylko jakoś nie zawsze miałam możliwość do niej dotrzeć. Nie oszukujmy się - jest to literatura niszowa. Na szczęście jakiś czas temu na rynku pojawiło się wydawnictwo Kwiaty Orientu, które promuje kulturę i literaturę koreańską, co w pewnym stopniu zaspokaja moje zainteresowania. 

Ostatnio sięgnęłam po "Naszego skrzywionego bohatera" autorstwa Yi Mun-yol, którego byłam ciekawa od momentu, w którym opowiedziała o nim Olga z Wielkiego Buka.

Historia opowiada o 12-stoletnim chłopcu, który przenosi się z Seulu do miasteczka na prowincji. Tam też zaczyna naukę w szkole i jest przekonany, że zaimponuje nowym kolegom i zostanie liderem. Jednakże pada ofiarą charyzmatycznego i skorumpowanego gospodarza klasy - Om Sok-dae. Przemoc, zastraszanie i skomplikowane intrygi zapewniają mu sukces: chłopcy są posłuszni, a jego najwyższa pozycja w klasie pozostaje niezachwiana. 

Ta historia jest opowiedziana z perspektywy dorosłego człowieka, który musiał stoczyć brutalną walkę w poszukiwaniu sprawiedliwości oraz poszukiwaniu własnego "ja". 

Yi Mun-yol stworzył niesamowitą alegorię systemu politycznego i władzy. Zaczyna się ona jako prosta opowieść o dominacji w szkolnej klasie, a rozwija się w prostą przypowieść o żądzy władzy i rozpaczliwą walkę o akceptację. Wprawdzie rzecz się dzieje w Korei, ale przynajmniej część rzeczy można równie dobrze odnieść do bardziej znanego nam podwórka, a mianowicie do komunistycznej Polski. 

"Nasz skrzywiony bohater" urzekł mnie swoja prostotą i złożonością zarazem. I chyba to właśnie podoba mi się najbardziej w koreańskiej literaturze - swego rodzaju ascetyzm, za którą idzie silne przesłanie opowiedziane w prosty sposób, aczkolwiek nie w banalny sposób. Bardzo mnie cieszy, że są jeszcze autorzy, którzy piszą w taki sposób, że łatwo ich zrozumieć, a ani trochę nie ocierają się o kicz. Nie są to jednak banalne historie. I powyższa powieść wcale nie jest wyjątkiem, bo to znajdowałam w innych książkach autorów tego pochodzenia. Za każdym razem nie była to długa historia, co jeszcze bardziej wprawia mnie w zdumieniem, bo na prawdę trzeba mieć talent, żeby napisać prostą i krótką historię z przesłaniem, które do tego można przenieść na własne podwórko. 

Uważam jednak, że literatura koreańska nie jest dla wszystkich, ponieważ mimo to, że nie jest napisana w trudny sposób, to moim zdaniem często przesłanie zrozumie tylko ten czytelnik, który ma już jakiś czas do czynienia z literaturą oraz ma jakąś ogólną wiedzę o świecie. "Nas skrzywiony bohater" jest zatem książką, którą czyta się lekko, ale niekoniecznie spodoba się tym z Was, którzy oczekują lekkiej lektury, która Was odmóżdży (np. po ciężkim egzaminie czy okresie w pracy). Jest to raczej coś dla tych, którzy oczekują czegoś ambitnego podanego w niewymagający sposób. Wiem, że może to trochę dziwnie brzmi, ale trzeba sięgnąć po tą książkę, żeby zrozumieć o co mi chodzi ;). 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

G. Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę"

Gaja Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę" - słowem wstępu
Bardzo długo stroniłam od polskiej literatury, ponieważ zaczynając moją przygodę z regularnym czytaniem często zawodziłam się na naszych rodzimych autorach. Nie znajdowałam nic co by mnie zadowalało. Do czasu.  Otóż okazuje się, że wystarczy dobrze poszukać, a znajdzie się perełki, które pozostaną z nami na dłużej. Jedną z nich jest Gaja Grzegorzewska i jej twórczość. Po dobrych wspomnieniach dotyczących "Żniwiarza" postanowiłam sięgnąć również po inne książki tej autorki. Tym razem była to "Noc z czwartku na niedzielę", która jest drugim tomem cyklu, który zapoczątkował "Żniwiarz". Fabuła
Weekend może być naprawdę długi...
Prywatna detektyw, Julia Dobrowolska, przyjmuje intratną pracę w detektywistycznym show u boku gwiazdy telewizyjnej, Wiktora Bergena. Odtąd jej śledztwom towarzyszy ekipa telewizyjna, a Julia musi się podporządkować dość ekscentrycznym wymaganiom Bergena.

Gdy dzwoni …

Gayle Forman, "Wróć, jeśli pamiętasz"

Na początku roku miałam okazję przeczytać "Zostań, jeśli kochasz"autorstwa Gayle Fotmann i pierwsza część zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po jej kontynuację. Zatem jeśli nie czytaliście pierwszej części, a chcecie po nią sięgnąć to od razu muszę Wam wspomnieć, że może być trochę spojlerów jeżeli chodzi o "Zostań jeśli kochasz".
Akcja powieści toczy się trzy lata po tragicznym wypadku, który bardzo zmienił życie Mii. Dziewczyna straciła rodziców oraz młodszego brata, jednak postanowiła żyć dalej i oudziła się ze śpiączki. 
Dziewczyna jednak zniknęła z życia Adama, z którym była w związku przed wypadkiem. Chłopak pomagał jej również po wypadku. Pewnego dnia oboje spotykają się w Nowym Jorku. On zmęczony rozwijającą się w zawrotnym tempie karierą i sławą; Ona właściwie dopiero rozwija skrzydła. Każde z nich żyje z wspomnieniami tego co stało się trzy lata wcześniej i nosi w sobie balast zgromadzony po wypadku oraz tym co nastąpiło po nim. 
"Wróć…

Waldemar Łysiak - Cena [recenzja]

Na Lubimy czytać widnieje taki oto opis książki:
Autor pragnie rozprawić się z tzw. wyborem mniejszego zła , a więc z problemem etycznym, dyskutowanym od stuleci przez wszelkich mędrców i demagogów, i ze zjawiskiem psychospołecznym, realizowanym od stuleci przez jednostki i każdą władzę, tak autokratyczną, jak demokratyczną. Cała akcja rozgrywa się w trakcie długiej i dramatycznej wieczerzy, w jednym pomieszczeniu, które staje się klatką bez wyjścia dla biesiadników. Cokolwiek nie zrobią zostaną skażeni grzechem. W tej powieści dominują kwestie uniwersalne, ale nie brak również analizy ściśle polskich problemów.
Książkę dostałam, to nie był mój osobisty, świadomy wybór, ale to nie przeszkodziło w tym, by się do niej przekonać. Zaciekawiło mnie w niej to, że mimo, iż ma ponad 200 stron, jest pisana jako dramat sceniczny oraz grafika. Trzeba na początku zwrócić uwagę, że tytuł ma dwa znaczenia: cenę, w znaczeniu koszt oraz cena która z włoskiego oznacza wieczerzę. Po przeczytaniu widać wy…