Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2016

J. Frey, "Klucz niebios"

Uwielbiam wszelakie dystopie i opowieści o końcu świata. To właśnie chyba dlatego tak lubię sięgać po wszystkie te młodzieżówki w styluIgrzysk Śmierci czy Endgame. Jest w nich coś fascynującego i ostatecznego...bo mówią nie tylko o rychłym końcu, ale mam wrażenie, że dają pewien obraz nas jako ludzi, a mianowicie pokazują to, że w trudnych i ważnych chwilach potrafimy się zjednoczyć...ale wracając do dystopii i książek, to niedawno przeczytałam "Endgame. Klucz Niebios", czyli II część całkiem popularnej już serii. 

Od zdobycia Klucza Ziemi liczba graczy kurczy się coraz bardziej, a rywalizacja staje się coraz bardziej zajadła. Teraz nie tylko każdy pragnie powyższego klucza, ale rozpoczęła się również krwawa walka o Klucz Niebios. Wielu graczy nie cofnie się przed niczym, aby zdobyć oba klucze, chociaż są też tacy, dla których klucze są poniekąd drugorzędną sprawą. 
Klucz niebios jest o tyle ciekawszy od pierwszej części, że pewne rzeczy się powoli klarują i łatwiej jest się p…

Pierwszy stos własny/Natalia

Bycie molem książkowym nie jest pozbawione uroków zaopatrywania się w nowe nabytki książkowe. Ja ostatnio miałam jakiś dobry miesiąc, bo doszło do mnie wiele fajnych egzemplarzy. Pomyślałam zatem, że warto się podzielić tym co do mnie przybyło, może ktoś się zainspiruje, albo chociaż zrozumie mój nałóg;). Przy okazji będzie to drobnym urozmaiceniem dla recenzji ;]

  G. Orwell, "Rok 1984", D. Chamovitz, "Zmysłowe życie roślin", A. Huxley, "Nowy szczęśliwy świat", M. Viegh, "Ekożona", M. Robij, "Życie na miarę" (recenzja)S. Lynch, "Na szkarłatnych morzach"J. Eugenides, "Middlese", M. Mitchell, "Przeminęło z wiatrem" 

Nawet nie wiecie jakie było moje zdziwienie, kiedy miły pan kurier zapukał do drzwi mojego mieszkania i wręczył przesyłkę, od wydawnictwa Prószyński i S-ka, którą dawno już spisałam na straty. A w niej były: 
 9. T. Chatfield, "Książka do przeżycia",  10. Larry Gonick, "Algebra w obra…

M. Rabij, "Życie na miarę"

Są rzeczy, o których teoretycznie wszyscy wiemy i się z nimi nie zgadzamy. Jednak w codziennym zabieganiu zapominamy, że oprócz nas samych istnieje też reszta świata ze swoimi problemami na które my również mamy wpływ - co więcej możemy to zmienić np. dokonując codziennych wyborów. Dlatego też dzisiaj mam dla Was kilka słów o książce, która przypomina nam o pewnych kwestiach. 
"Życie na miarę" Marka Rabija to tak właściwie reportaż o tym jak wygląda sytuacja w Bangladeszu - miejscu, w którym swoje ubrania szyje wiele znanych marek (w tym również tych dostępnych w Polsce). 
Wszyscy dobrze wiemy, że prezencja bywa kluczem do sukcesu, a metka na ubraniu ma znaczenie. Jednak są ludzie, dla których jest to dosłownie kwestia życia lub śmierci. Co jakiś czas dochodzą nas echa tragedii w Bangladeszu, gdzie np. 1200 kobiet i mężczyzn zginęło pod gruzami Rana Plaza, natomiast w Ashulii pewnego wieczoru zamknięto pracowników na wyższych piętrach, aby z płonącego budynku najpierw wynieść …

Gail McHugh, "Amber"

Życie przynosi nam wiele doświadczeń - łącznie z tymi nieprzyjemnymi, które nas stresują i bardzo wykańczają. Ja wtedy jestem na bezustannym czuwaniu, a moje ciało jest napięte w oczekiwaniu na to co ma się wydarzyć. W takich chwilach ciężko jest mi skupić się na czymś ambitnym, wymagającym myślenia czy jakiejkolwiek kreatywności dlatego jeżeli sięgam po książki, to po te, które nie wymagają ode mnie większego wysiłku. 
Dlatego dziś mam dla Was kilka słów o książce, która ostatnio skutecznie odciągała moje myśli od pracy i chociaż na kilka chwil uspokajała. Naturalnie jest to "Amber" autorstwa Gail McHugh

Pewnego dnia życie Amber zmienia się nie do poznania. Zagubiona dziewczyna, która przez całe życie zmagała się z koszmarami dzieciństwa bardzo chce zacząć nowe życie i m. in. właśnie dlatego rozpoczyna studia. Jednak początek studiów niesie za sobą zupełnie inne zmiany od tych, których się spodziewała. 

Pewnego dnia Amber poznaje dwóch chłopaków, którzy już na zawsze zmienia…

Beatrix Guardian, "Stigmata"

Pierwsza połowa lutego, tak jak pierwsza połowa zeszłego miesiąca jest dla mnie bardzo stresująca, nerwowa i niesamowicie męcząca. Już po II drugich zmianach pod rząd mam dość, a co dopiero mówiąc o trzech następnych. Jakiś czas temu pisałam Wam o rzeczach, które ratują mi tyłek podczas tych ciężkich tygodni. Dzisiaj chciałabym Wam wspomnieć nieco o "Stigmacie" - książce, która towarzyszyła mi w pierwszym tygodniu lutego, w którym nie raz z nerwów nie mogłam spać, a po pracy nogi wchodziły mi do tyłka. 

Nastoletnia Emma w podejrzanych okolicznościach traci matkę i pogrąża się w rozpaczy. Od zawsze były tylko we dwie - skryta i zamknięta w sobie pielęgniarka, która poświęca się pacjentom oraz jej córka - skupiona na sobie nastolatka, która bardzo mało wie o przeszłości matki, poza faktem, że przeżyła wielką miłość, a ona jest jej owocem. Według matki ojciec umarł na służbie, pracując dla Lekarzy bez Granic, a matka rzekomo zginęła w wypadku - jednak jej ciała nie znaleziono. 
Z…

Anonim. "Polowałam na terrorystów"

Są książki, które głęboko zapadają w pamięć. Miałam tak chociażby z biografią Josefa Mengele i książce o ISIS. Ostatnio w swojej bibliotece znalazłam książkę pt. "Polowałam na terrorystów. Opowieść agentki CIA", która teoretycznie jest anonimowy. 

"Polowałam na terrorystów" to opowieść irackiej Żydówki, która uciekła do Izraela przed represjami Saddama Husajna, które dotknęły również jej rodzinę. Kilka lat później wyjechała do Stanów Zjednoczonych gdzie stała się jednym z najbardziej cenionych ekspertów do walki z terroryzmem. 
Autorka opisuje swoje doświadczenia, jednakże ukrywa nie tylko swoją tożsamość, ale tożsamość swoich bliskich i miejsc, w których pracowała - na tyle na ile jest to możliwe. Czytelnik ma możliwość poniekąd przejść po jej śladach, a książka oprócz tego, że zawiera pewną garść informacji o terroryzmie jest również odbiciem emocji, które towarzyszyły jej na poszczególnych etapach opisywanych w powyższej publikacji. 
Dla mnie jako dla osoby, która …

[Nie samą książką Czytacz żyje] #5 Kolorowanki dla dorosłych.

Witajcie,  dzisiaj kolejna notka z cyklu "nie samą książką Czytacz żyje". Dzisiaj mam dla Was kolorowanki dla dorosłych. Wprawdzie trafiłam na nie już jakiś rok temu, to dopiero teraz chciałabym Wam napisać nieco więcej. Na mojej półce leżą 4 kolorowanki, ale dzisiaj chciałabym napisać Wam o jednej, którą na jednym ze spotkań zaraziłam inną Czytaczkę ;) a mianowicie Kolorowy trening antystresowy esy - floresy. 

Jest to w ogóle pierwsza kolorowanka za jaką się wzięłam i kiedy moja druga połowa zobaczyła nad czym siedzę to mnie wyśmiała i usłyszałam, że bardziej jest to prezent dla mojego siostrzeńca, niż coś czym powinnam się zajmować. I może byłoby w tym coś, gdyby nie zobaczył, że nad jednym rysunkiem potrafię ślęczeć kilka godzin, a wiele z nich zawiera na prawdę bardzo malutkie elementy, których dziecko nie będzie potrafiło wykorzystać. Ja do wypełnienia małych elementów używałam cienkopisów. Dwa przykłady, w których w większości użyłam cienkopisy macie poniżej. 


Jednak są t…

Suki Kim "Pozdrowienia z Korei"

Codzienność ludzi mieszkających w kraju, w którym ziścił się najgorszy Orwellowski koszmar.

Gdy będziesz wychodziła na zajęcia, załóż marynarkę i spódniczkę. Dżinsy są zabronione! Unikaj biżuterii. Nie wolno ci posiadać zagranicznych magazynów ani książek, chyba że wcześniej zostały zaakceptowane. Uważaj na to, co mówisz. Jeśli ktoś zapyta cię o polityczną sprawę, odpowiedz tylko: „Nie wiem” i zakończ szybko rozmowę. Nie porównuj otaczającej rzeczywistości do tej z twojego rodzinnego kraju – może to zostać uznane za krytykę. Podczas wyjazdów zabronione jest rozmawianie i wspólne jedzenie posiłków z miejscowymi.

Mieszkanie w Pjonjgangu jest jak życie w akwarium. Cokolwiek powiesz i cokolwiek zrobisz, zostanie usłyszane i dostrzeżone.

Takie wskazówki otrzymała Suki Kim przed swoim wyjazdem do stolicy Korei Północnej, gdzie uczyła angielskiego dzieci wysoko postawionych dygnitarzy partyjnych. Żyjąc w absurdalnym i przerażającym świecie komunistycznego terroru miała okazję pozna…

M. Kidruk, "BOT"

Ten rok jest dla mnie rokiem zmian i nowych doświadczeń. Przede wszystkim postanowiłam otworzyć umysł na nowe doświadczenia i rozwijać się. Niewątpliwie nowym i ciekawym doświadczeniem jest świadome otwarcie się na nowe gatunki literackie, po które już zaczęłam sięgać. 
Jednym z takich gatunków jest s - f, za którym nigdy nie przepadałam, jednak postanowiłam się przełamać i bardzo dobrze zrobiłam, bo trafiłam na perełkę, do której zapewne będę wracać, a mianowicie na "Bota" Max'a Kidruka

W sumie już nie pamiętam jak trafiłam na tą książkę, jednak bardzo przykuła moją uwagę. Otóż głównym bohaterem jest Tymur Korszak - młody i zdolny programista, który pracuje w firmie produkującej gry komputerowe. Mężczyzna specjalizuje się w tworzeniu botów. 
Pewnego dnia dostaje dziwne zlecenie - musi naprawić usterkę w botach, które skonstruował kilka lat wcześniej dla tajemniczego klienta z Ameryki Południowej. W grę wchodzą bardzo duże pieniądze. Po krótkim namyśle chłopak udaje się w…