Przejdź do głównej zawartości

M. Rabij, "Życie na miarę"

Są rzeczy, o których teoretycznie wszyscy wiemy i się z nimi nie zgadzamy. Jednak w codziennym zabieganiu zapominamy, że oprócz nas samych istnieje też reszta świata ze swoimi problemami na które my również mamy wpływ - co więcej możemy to zmienić np. dokonując codziennych wyborów. Dlatego też dzisiaj mam dla Was kilka słów o książce, która przypomina nam o pewnych kwestiach. 

"Życie na miarę" Marka Rabija to tak właściwie reportaż o tym jak wygląda sytuacja w Bangladeszu - miejscu, w którym swoje ubrania szyje wiele znanych marek (w tym również tych dostępnych w Polsce). 

Wszyscy dobrze wiemy, że prezencja bywa kluczem do sukcesu, a metka na ubraniu ma znaczenie. Jednak są ludzie, dla których jest to dosłownie kwestia życia lub śmierci. Co jakiś czas dochodzą nas echa tragedii w Bangladeszu, gdzie np. 1200 kobiet i mężczyzn zginęło pod gruzami Rana Plaza, natomiast w Ashulii pewnego wieczoru zamknięto pracowników na wyższych piętrach, aby z płonącego budynku najpierw wynieść zawartość magazynu na parterze. Jednak po przeczytaniu powyższej książki mam wrażenie, że o większości takich tragedii w ogóle się nie dowiadujemy. 

Jednakże jeszcze bardziej oburzające jest dopiero to, że za spodnie czy sukienkę, którą w Bangladeszu uszyto za 10 zł., w polskim sklepie trzeba zapłacić jakieś 10 - 15 razy więcej.

Nikt z nas kupując sobie ubrania tak na prawdę nie zastanawia się nad tym kto je uszył i w jakich warunkach pracuje i żyje. Autor tej książki uchyla przed nami rąbka tajemnicy i zabiera nas do świata, w którym ludzie żyją w skrajnym ubóstwie, a pieniądze zarabiają w warunkach nie tylko zagrażających ich zdrowiu, ale również życiu. Czytając o tym jak wygląda praca w fabrykach odzieżowych człowiek nie może uwierzyć, że w XXI wieku wciąż dzieją się takie rzeczy, a my na nie pozwalamy.

Całości dopełnia fakt, że autor obok warunków, w których pracują tamtejsi ludzie pokazuje również ułamek ich zwyczajnego życia - ich codzienność w slumsach, radości i troski. Zaglądamy nieco do ich głowy i poznajemy myślenie np. o osobie z sąsiedztwa, która dostała awans w naszej fabryce i zamieniła się w tyrana, albo o tym dlaczego nie pożycza się pieniędzy na organizację ślubu. Jednak przez wszystkie te troski przebija nikłe światełko szczęścia, w momentach, w których dwoje zakochanych się pobiera czy w chwilach, kiedy komuś udaje się zarabiać na życie poza fabryką. To również sygnał dla nas, który mówi nam, że skoro im w takich warunkach udaje się znaleźć szczęście to nam tym bardziej może się udać!

"Życie na miarę" jest dla nas sygnałem ostrzegawczym, wyrzutem sumienia oraz motywacją do tego, żebyśmy coś zrobili, aby zmienić nie tylko własne wybory, ale także życie innych. Wiem, że pojedyncze osoby niewiele mogą zmienić, ale kiedy pojedyncze osoby działają razem można przenosić góry. Ja osobiście mam zamiar pogłębić temat wykorzystywania ludzi do tak niewolniczej pracy i w przyszłości dokonywać świadomych wyborów. Jednakże to od szefów poszczególnych firm odzieżowych zależy czy chcą zarabiać na marce kosztem zdrowia i życia (dosłownie) innych ludzi czy może zyskają na tym, żeby świadomie wybierać fabryki które nie tylko nie grożą zawaleniem, ale także są otwarte na zmiany.

Wiem, że temat podjęty w powyższej publikacji jest bardzo złożony, ale wierzę również w to, że mimo wszystko da się coś zmienić...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

G. Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę"

Gaja Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę" - słowem wstępu
Bardzo długo stroniłam od polskiej literatury, ponieważ zaczynając moją przygodę z regularnym czytaniem często zawodziłam się na naszych rodzimych autorach. Nie znajdowałam nic co by mnie zadowalało. Do czasu.  Otóż okazuje się, że wystarczy dobrze poszukać, a znajdzie się perełki, które pozostaną z nami na dłużej. Jedną z nich jest Gaja Grzegorzewska i jej twórczość. Po dobrych wspomnieniach dotyczących "Żniwiarza" postanowiłam sięgnąć również po inne książki tej autorki. Tym razem była to "Noc z czwartku na niedzielę", która jest drugim tomem cyklu, który zapoczątkował "Żniwiarz". Fabuła
Weekend może być naprawdę długi...
Prywatna detektyw, Julia Dobrowolska, przyjmuje intratną pracę w detektywistycznym show u boku gwiazdy telewizyjnej, Wiktora Bergena. Odtąd jej śledztwom towarzyszy ekipa telewizyjna, a Julia musi się podporządkować dość ekscentrycznym wymaganiom Bergena.

Gdy dzwoni …

Gayle Forman, "Wróć, jeśli pamiętasz"

Na początku roku miałam okazję przeczytać "Zostań, jeśli kochasz"autorstwa Gayle Fotmann i pierwsza część zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po jej kontynuację. Zatem jeśli nie czytaliście pierwszej części, a chcecie po nią sięgnąć to od razu muszę Wam wspomnieć, że może być trochę spojlerów jeżeli chodzi o "Zostań jeśli kochasz".
Akcja powieści toczy się trzy lata po tragicznym wypadku, który bardzo zmienił życie Mii. Dziewczyna straciła rodziców oraz młodszego brata, jednak postanowiła żyć dalej i oudziła się ze śpiączki. 
Dziewczyna jednak zniknęła z życia Adama, z którym była w związku przed wypadkiem. Chłopak pomagał jej również po wypadku. Pewnego dnia oboje spotykają się w Nowym Jorku. On zmęczony rozwijającą się w zawrotnym tempie karierą i sławą; Ona właściwie dopiero rozwija skrzydła. Każde z nich żyje z wspomnieniami tego co stało się trzy lata wcześniej i nosi w sobie balast zgromadzony po wypadku oraz tym co nastąpiło po nim. 
"Wróć…

Waldemar Łysiak - Cena [recenzja]

Na Lubimy czytać widnieje taki oto opis książki:
Autor pragnie rozprawić się z tzw. wyborem mniejszego zła , a więc z problemem etycznym, dyskutowanym od stuleci przez wszelkich mędrców i demagogów, i ze zjawiskiem psychospołecznym, realizowanym od stuleci przez jednostki i każdą władzę, tak autokratyczną, jak demokratyczną. Cała akcja rozgrywa się w trakcie długiej i dramatycznej wieczerzy, w jednym pomieszczeniu, które staje się klatką bez wyjścia dla biesiadników. Cokolwiek nie zrobią zostaną skażeni grzechem. W tej powieści dominują kwestie uniwersalne, ale nie brak również analizy ściśle polskich problemów.
Książkę dostałam, to nie był mój osobisty, świadomy wybór, ale to nie przeszkodziło w tym, by się do niej przekonać. Zaciekawiło mnie w niej to, że mimo, iż ma ponad 200 stron, jest pisana jako dramat sceniczny oraz grafika. Trzeba na początku zwrócić uwagę, że tytuł ma dwa znaczenia: cenę, w znaczeniu koszt oraz cena która z włoskiego oznacza wieczerzę. Po przeczytaniu widać wy…