Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2016

Połącz kropki, czyli nie samą książką Czytacz żyje ciąg dalszy;)

Kiedy byłam mała uwielbiałam wszelakie kolorowanki, rysunkowe zagadki, labirynty, łączenie kropek itp. Sprawiało mi to wiele frajdy i teraz kiedy sama pracuję w szkole, w oddziałach przedszkolnych wróciło wiele wspomnień z dzieciństwa. Już po rozpoczęciu pracy z dziećmi wpadła mi do rąk pozycja dla dorosłych pt. "Połącz kropki. Niesamowite miejsca" Patricii Moffett. 
Byłam bardzo ciekawa tej publikacji ponieważ nie tylko liczyłam na cień frajdy, którą przeżywałam jako mała dziewczynka podczas tego typu zabaw, ale zastanawiałam się też nad fenomenem takich pozycji z przeznaczeniem dla dorosłych. Jakoś nie mogłam sobie wyobrazić, że mogłabym wydać pieniądze na coś tak jednorazowego. Jednak kiedy "Połącz kropki" wylądowało w moim domu niemalże od razu wzięłam się do ich łączenia. 
Pierwszym rysunkiem jaki zrobiłam był Most Goden Gate z San Francisco. Muszę przyznać, że nie małą frajdę sprawiło mi łączenie kropek, ale też nie mało trudności przysparzało mi czasem odnajdy…

J. Martin, "Wyścig"

Nie czytam zbyt wielu książek. Przebrnę średnio przez zaledwie dwie może trzy książki w roku. To nie to, że nie lubię czytać. Lubię, ale nie zawsze mam czas żeby przeczytać książkę na raz od deski do deski, a inaczej nie potrafię. Nie lubię przerywać czytania tak samo jak nie lubię reklam, które przerywają film w najlepszym momencie. Znacie z pewnością ten dyskomfort, gdy musicie wrócić do rzeczywistości i zrobić coś co należy do naszych obowiązków a nie przyjemności. Byłoby jeszcze gorzej ze mną gdyby nie moja zakochana w książkach narzeczona. Natalia bardzo dba, żeby jej przyszły mąż zupełnie nie zaprzestał czytania książek. Właśnie dzięki mojej ukochanej mogłem przeczytać w tym roku swoją pierwszą książkę, Wyśćig autorstwa Jenny Martin. Nie jest to byle jaka książka bo jest to nowość, która ukazała się w Polsce dopiero trzynastego kwietnia. Więc jest to świeżynka a wszystko co nowe jakoś bardziej mnie interesuje, mimo, że czasami można się zawieść. Wydaje mi się, że książka nie jes…

"Raven" - Sylvain Reynard

„Niepełnosprawna, poruszająca się o lasce Raven Wood zajmuje się renowacją obrazów w Galerii Uffizi we Florencji Pewnego wieczoru jest świadkiem brutalnego napadu na bezdomnego. Próbując interweniować, sama ściąga na siebie wściekłość napastników Z mroku wyłania się tajemnicza postać, która bezwzględnie rozprawia się z bandziorami. Raven traci przytomność, a odzyskawszy ją stwierdza ze zdumieniem, że jest teraz przepiękną, atrakcyjną kobietą. Jeszcze bardziej zaskakuje ją fakt, że w Galerii wszyscy traktują ją jak obcą osobę oraz że ze zbiorów znikła kolekcja bezcennych ilustracji Botticellego. Poszukiwania sprawców zuchwałej kradzieży oraz próby ustalenia tożsamości jej anonimowego wybawcy prowadza ją w mroczne zakamarki Florencji, gdzie słowa „namiętność” i „strach” nabierają nowego znaczenia, gdzie mieszkają istoty rodem z przerażających legend i sennych koszmarów. Po trylogii o profesorze Gabrielu Emersonie, która zyskała gigantyczną popularność najpierw w sieci, a później w t…

"Szału nie ma, jest rak"

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam recenzję wywiadu z x. J. Kaczkowskim w sieci, nawet jej dobrze nie przeczytałam, tylko przebiegłam po niej wzrokiem. Jednak z czasem zaczęłam napotykać na więcej informacji o tym niezwykłym człowieku. Zaczęłam dostrzegać w nim wyjątkową osobę, która mimo swojej choroby chce wykorzystać swój czas do końca i najlepiej jak umie.  Życie ludzkie jest wartością wielką, ale nie bezwzględną. Wartością bezwzględną dla nas, chrześcijan, jest tylko zbawienie. Dlatego możemy odmówić terapii uporczywej. I temu właśnie ma służyć przygotowywany projekt ustawy o testamencie życia. (...) Już słyszę oskarżenia, że testament życia jest wstępem do eutanazji lub wprowadzenie jej tylnymi drzwiami. A to nieprawda. ks. J. Kaczkowski, K. Jabłońska, "Szału nie ma, jest rak"
Ksiądz Jan Kaczkowski, bioetyk, wykładowca, katecheta i twórca hospicjum w Pucku. Człowiek, który nie był idealny, bo był tylko (albo "aż" człowiekiem) i codziennie zmagał się ze swoją chor…

Gdzie kupić tanie książki?

Moja domowa biblioteczka jest dużo większa od tej przeciętnego człowieka, bo nie tylko dostaję czasem jakieś egzemplarze recenzenckie, ale czasem sobie je kupuję, a dodatkowo jest to idealny pomysł na prezent dla mnie. Bardzo często słyszę od znajomych, że książki są drogie, a ludzie nie widzą sensu wydawania pieniędzy na coś co raz przeczytają i odłożą na półkę. 
Jednak dzisiaj chcę Wam pokazać, że książki nie są wcale takie drogie. A przecież żaden mol książkowy nie jest w stanie sobie wyobrazić domu bez książek. Dlatego też postanowiłam zrobić zestawienie miejsc w Internecie, w których możecie dostać książkę dużo taniej niż stacjonarnych księgarniach.
Zacznijmy od miejsc, do których zaglądam najczęściej: 
1. http://bonito.pl/ - to miejsce, w którym kupuję książki najczęściej. Bardzo często znajduję tam książki, z przebiciem od 10 zł. wzwyż. Dodatkowym plusem są częste promocje i niskie koszty przesyłki, która dochodzi bardzo szybko. Poza tym jeżeli szukam jakiejś książki to zazwyczaj …

J. K. Rowling, "Harry Potter i więzień Azkabanu"

Są książki, do których podchodziłam bardzo sceptycznie, bo uważałam je po prostu za złe, albo kiczowate. Jednak czasami zdarza się coś takiego, co sprawia, że po nie sięgam. Tak miałam z serią o Harrym Potterze, bowiem przez długi czas wydawało mi się, że jest ona przereklamowana i nie wiedziałam dlaczego ludzie tak bardzo zachwycają się tym cyklem. Mnie on ani ziębił, ani grzał.  
Tymczasem w grudniu zakochałam się w tym małym czarodzieju praktycznie bez pamięci. A to dzięki pierwszej części, która została zilustrowana i już okładka sprawiła, że włączyła się u mnie zachciewajka i dopóki jej nie zdobyłam dopóty kołatała się we mnie myśl MUSZĘ JĄ (tą książkę) MIEĆ.  Cóż nie od dziś wiadomo, że kobiety to sroki;p. 
Tak jak w poprzednim tomie i tym razem Harry zanim wróci do szkoły dowiaduje się, że znów grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo. Z Azkabanu uciekł właśnie groźny więzień - niegdysiejszy przyjaciel rodziców Harrego, o którym wszyscy myślą, że ich zdradził, przez co przyczynił si…

Teatralna adaptacja "Frankensteina" i szpiegowanie pisarza przez FBI

Hej, 
zanim pojawi się kolejna recenzja książki, postanowiłam wrzucić Wam kolejną garść naszych czytaczowych newsów, których dość dawno już nie było;).



1. Nie wiem czy wiecie, ale kolumbijski pisarz Gabriel Gracia Marquez przez 24 lata był szpiegowany przez FBI. Jak podaje magazyn "Książki" z października 2015 roku tą rewelację podał "Washington Post" Podobno zachowała się notatka Johna Edgara Hoovera, który zlecił obserwowanie pisarza już w roku 1961. Marquez przyjechał wtedy do Nowego Jorku jako korespondent kubańskiej agencji prasowej. FBI przestało się nim interesować dopiero trzy lata po Noblu, w 1985. W sumie biorąc pod uwagę, że pisarz często oraz ostro krytykował politykę USA i był przyjacielem Fidela Castro, takie zainteresowanie nie wydaje się wcale dziwne.  2. "Hamlet" i "Wiele hałasu o nic" Shakespeare'a zostały przetłumaczone na klingoński - fikcyjny język rasy Klinkonów z serii "Star Trek".  3. Podobno Bogusław Linda wzią…

Ulubieńcy marca 2016

Witajcie,  na początku roku zaczęliśmy nowy cykl o kulturowych ulubieńcach. Dzisiaj chcielibyśmy się podzielić z Wami kolejną częścią tego, co ostatnio chwyciło nas za serducha. 

Na początek "Nazywam się numer cztery":

Tą książkę opisywała niedawno Alicja >>>KLIK<<<, która krótko pisze o niej tak: 
"Tak to bywa, że książki, które na początku się odrzuca, okazują się perełkami, jak właśnie ta. Spodobało mi się w niej to, że wszystkie trudne i dosyć ciężkie wydarzenia dziejące się podczas rewolucji kultualnej, zostały opisane przez autorkę z perspektywy jej ówczesnego wieku, a to oznacza, że nie są ciężkie w odbiorze, są pozbawione moralizowania. Mimo to, iż faktycznie później robi nam się żal, że autorka musiała przeżyć takie rzeczy. Wydaje mi się, że może ona uczyć tego, by się nie poddawać mimo, że sytuacja wokół nie daje zbyt wiele swobody, jest się obciążonym emocjonalnie przez wcześniejsze straty i niepowodzenia, a jednak idzie się dalej, przyjmując to…

M. De Prince, "Wytańczyć marzenia"

Jestem w dziwnym momencie swojego życia. Pewne rzeczy się kończą, inne zaczynają, a do mnie chyba w końcu zaczyna docierać, że życie jest zbyt kruche, aby odpuścić sobie walkę o woje marzenia. 
22.03, to dzień moich urodzin. To w tym roku również dzień zamachu terrorystycznego, w miejscu, które pokochałam, i w którym zostawiłam część swojego serca. Jednak tego dnia byłam też w trakcie czytania książki"Wytańczyć marzenia", a w powietrzu wisiała zapowiedź bardzo pozytywnych zmian, które mam nadzieję, że wejdą niebawem w życie. 
"Wytańczyć marzenia" Michaeli de Prince i Elaine de Prince to wspomnienia światowej sławy czarnej primabaleriny, która dodatkowo choruje na bielactwo. 
Życie autorki już od samego początku nie było łatwe, bo urodziła się w Afryce i to w trudnych czasach, w których po ulicach jej kraju panoszyli się rebelianci i można było zginąć w każdym momencie. Jednak została adoptowana przez rodzinę ze Stanów Zjednoczonych, która sprawiła, że marzenie o balec…