Przejdź do głównej zawartości

J. K. Rowling, "Harry Potter i więzień Azkabanu"

Są książki, do których podchodziłam bardzo sceptycznie, bo uważałam je po prostu za złe, albo kiczowate. Jednak czasami zdarza się coś takiego, co sprawia, że po nie sięgam. Tak miałam z serią o Harrym Potterze, bowiem przez długi czas wydawało mi się, że jest ona przereklamowana i nie wiedziałam dlaczego ludzie tak bardzo zachwycają się tym cyklem. Mnie on ani ziębił, ani grzał.  

Tymczasem w grudniu zakochałam się w tym małym czarodzieju praktycznie bez pamięci. A to dzięki pierwszej części, która została zilustrowana i już okładka sprawiła, że włączyła się u mnie zachciewajka i dopóki jej nie zdobyłam dopóty kołatała się we mnie myśl MUSZĘ JĄ (tą książkę) MIEĆ.  Cóż nie od dziś wiadomo, że kobiety to sroki;p. 

Tak jak w poprzednim tomie i tym razem Harry zanim wróci do szkoły dowiaduje się, że znów grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo. Z Azkabanu uciekł właśnie groźny więzień - niegdysiejszy przyjaciel rodziców Harrego, o którym wszyscy myślą, że ich zdradził, przez co przyczynił się do śmierci tych dwojga. Zarówno Ministerstwo Magii, jak również pracownicy Hogwartu podejmują niezbędne środki bezpieczeństwa, aby nic się nikomu nie stało oraz jak najszybciej dorwać groźnego zbiega. W szkole pozornie wszystko przebiega bez zakłóceń, jednak pewne ograniczenia, które zostały wprowadzone dla bezpieczeństwa uczniów. Dodatkowo straszni dementorzy wciąż przypominają o niebezpiecznym zbiegu, który poluje na Harrego. Tytułowy więzień o Azkabanu faktycznie trafia do Hogwartu i jak zwykle z tą serią bywa następują wydarzenia, podczas których wiele się zmienia, a niektórzy nawet w końcu pokazują swoje prawdziwe oblicze. Szczególnie drugą połowę książki czyta się bardzo szybko (niemalże na jednym wdechu), a to nie tylko na wiele zwrotów wydarzeń, ale też dlatego, że co rusz jesteśmy zaskakiwani.


 

"Harry Potter i więzień Azkabanu" jest dla mnie przepiękną opowieścią nie tylko o odwadze i wadze przyjaźni, ale też o tym, że każdy z nas chce być kochany i mieć ludzi, do których się wraca, i którzy są dla nas ostoją oraz oazą, na której możemy się schronić. Poza tym w tej historii autorka przypomina nam, że nasze osądy często bywają błędne, a ci których uznawaliśmy za przyjaciół bądź wrogów często nimi nie są... Dodatkowo J. K. Rowling również nie daje nam zapomnieć o tym, że nasi przyjaciele też są ludźmi, którzy mają prawo popełniać błędy i źle osądzać sytuację. 

Powyższa książka jest głównie skierowana do młodzieży, czyli osób, których charaktery jeszcze się kształtują i to przede wszystkim oni wyciągną z niej najwięcej. Jednak również starsi czytelnicy są w stanie z niej wyciągnąć bardzo dużo, a przede wszystkim mogą sobie przypomnieć o pewnych wartościach. A ja coś czuję, że przy takim tempie niebawem będę miała całą serię za sobą:)

A tak swoją drogą czy tylko ja tak bardzo lubię Hagrida? ;p

Komentarze

  1. Też miałam takie podejście do tej serii. Zaczęłam czytać i przepadłam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

G. Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę"

Gaja Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę" - słowem wstępu
Bardzo długo stroniłam od polskiej literatury, ponieważ zaczynając moją przygodę z regularnym czytaniem często zawodziłam się na naszych rodzimych autorach. Nie znajdowałam nic co by mnie zadowalało. Do czasu.  Otóż okazuje się, że wystarczy dobrze poszukać, a znajdzie się perełki, które pozostaną z nami na dłużej. Jedną z nich jest Gaja Grzegorzewska i jej twórczość. Po dobrych wspomnieniach dotyczących "Żniwiarza" postanowiłam sięgnąć również po inne książki tej autorki. Tym razem była to "Noc z czwartku na niedzielę", która jest drugim tomem cyklu, który zapoczątkował "Żniwiarz". Fabuła
Weekend może być naprawdę długi...
Prywatna detektyw, Julia Dobrowolska, przyjmuje intratną pracę w detektywistycznym show u boku gwiazdy telewizyjnej, Wiktora Bergena. Odtąd jej śledztwom towarzyszy ekipa telewizyjna, a Julia musi się podporządkować dość ekscentrycznym wymaganiom Bergena.

Gdy dzwoni …

Gayle Forman, "Wróć, jeśli pamiętasz"

Na początku roku miałam okazję przeczytać "Zostań, jeśli kochasz"autorstwa Gayle Fotmann i pierwsza część zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po jej kontynuację. Zatem jeśli nie czytaliście pierwszej części, a chcecie po nią sięgnąć to od razu muszę Wam wspomnieć, że może być trochę spojlerów jeżeli chodzi o "Zostań jeśli kochasz".
Akcja powieści toczy się trzy lata po tragicznym wypadku, który bardzo zmienił życie Mii. Dziewczyna straciła rodziców oraz młodszego brata, jednak postanowiła żyć dalej i oudziła się ze śpiączki. 
Dziewczyna jednak zniknęła z życia Adama, z którym była w związku przed wypadkiem. Chłopak pomagał jej również po wypadku. Pewnego dnia oboje spotykają się w Nowym Jorku. On zmęczony rozwijającą się w zawrotnym tempie karierą i sławą; Ona właściwie dopiero rozwija skrzydła. Każde z nich żyje z wspomnieniami tego co stało się trzy lata wcześniej i nosi w sobie balast zgromadzony po wypadku oraz tym co nastąpiło po nim. 
"Wróć…

Waldemar Łysiak - Cena [recenzja]

Na Lubimy czytać widnieje taki oto opis książki:
Autor pragnie rozprawić się z tzw. wyborem mniejszego zła , a więc z problemem etycznym, dyskutowanym od stuleci przez wszelkich mędrców i demagogów, i ze zjawiskiem psychospołecznym, realizowanym od stuleci przez jednostki i każdą władzę, tak autokratyczną, jak demokratyczną. Cała akcja rozgrywa się w trakcie długiej i dramatycznej wieczerzy, w jednym pomieszczeniu, które staje się klatką bez wyjścia dla biesiadników. Cokolwiek nie zrobią zostaną skażeni grzechem. W tej powieści dominują kwestie uniwersalne, ale nie brak również analizy ściśle polskich problemów.
Książkę dostałam, to nie był mój osobisty, świadomy wybór, ale to nie przeszkodziło w tym, by się do niej przekonać. Zaciekawiło mnie w niej to, że mimo, iż ma ponad 200 stron, jest pisana jako dramat sceniczny oraz grafika. Trzeba na początku zwrócić uwagę, że tytuł ma dwa znaczenia: cenę, w znaczeniu koszt oraz cena która z włoskiego oznacza wieczerzę. Po przeczytaniu widać wy…