Przejdź do głównej zawartości

"Szału nie ma, jest rak"

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam recenzję wywiadu z x. J. Kaczkowskim w sieci, nawet jej dobrze nie przeczytałam, tylko przebiegłam po niej wzrokiem. Jednak z czasem zaczęłam napotykać na więcej informacji o tym niezwykłym człowieku. Zaczęłam dostrzegać w nim wyjątkową osobę, która mimo swojej choroby chce wykorzystać swój czas do końca i najlepiej jak umie. 
Życie ludzkie jest wartością wielką, ale nie bezwzględną. Wartością bezwzględną dla nas, chrześcijan, jest tylko zbawienie. Dlatego możemy odmówić terapii uporczywej. I temu właśnie ma służyć przygotowywany projekt ustawy o testamencie życia. (...) Już słyszę oskarżenia, że testament życia jest wstępem do eutanazji lub wprowadzenie jej tylnymi drzwiami. A to nieprawda. 
ks. J. Kaczkowski, K. Jabłońska, "Szału nie ma, jest rak"

Ksiądz Jan Kaczkowski, bioetyk, wykładowca, katecheta i twórca hospicjum w Pucku. Człowiek, który nie był idealny, bo był tylko (albo "aż" człowiekiem) i codziennie zmagał się ze swoją chorobą, słabościami i niedomaganiami. Jednak w tym wszystkim wykorzystywał swoje cierpienie i chorobę jak najlepiej tylko mógł na rzecz innych i tego, aby coś po sobie pozostawić. "Szału nie ma, jest rak" to niepozornych rozmiarów książeczka, która zawiera wywiad z tym niezwykłym człowiekiem. Jednak niech Was nie zmyli rozmiar tej publikacji, bo mam wrażenie, że mi już zmieniła życie. Podczas czytania tego wywiadu nie tylko nie raz płakałam czy śmiałam się, ale dowiedziałam się więcej niż przez lata chodzenia do kościoła, jeżeli chodzi o stanowisko duchownych w pewnych sprawach. Ksiądz Kaczkowski w bardzo prosty sposób opowiada o miłości, seksualności, cierpieniu, umieraniu, eutanazji i...in vitro. Często są to tematy unikane przez duchownych i traktowane jako tabu. Chociażby podejście księży do in vitro jest mniej więcej takie: to jest złe, bo nie dochodzi do poczęcia w naturalny sposób, zarodki są zamrażane i wyrzucane, i to jest złe, bo to jest zabójstwo...koniec. Ok...nie wiem, jak Wy, ale słuchając podobnych słów we mnie rodzi się bunt i myśl o tym, że takie podejście jest dużym uproszczeniem. A w tym wywiadzie dowiedziałam się więcej o tym jak wygląda cała procedura i o tym jakie problemy etyczne są związane z tym, nazwijmy to procesem. To pozwoliło mi dojść do wniosku, że to faktycznie nie jest takie dobre jak myślałam. I tak jest z każdym innym zagadnieniem, o którym wyżej wspomniałam. Dodatkowo możemy zobaczyć ludzkie oblicze kapłaństwa, a przede wszystkim x. Kaczkowskiego. A to wszystko podane w bardzo przystępny i piękny sposób. 
Pan Bóg (...) chce naszego dobra. Jeżeli zatem zakładamy, że On nam błogosławi w momentach szczęścia, to logicznym wydaje się również, że tym bardziej jest blisko wtedy, kiedy jego dzieciom dzieje się krzywda. To nie Pan Bóg zsyła choroby, one występują naturalnie - biologicznie. (tamże)
Powyższy wywiad jest piękną książką, która mnie wzruszyła do łez, dała do myślenia i rozjaśniła pewne sprawy w głowie. Dzięki niej na pewno przyjrzę się x. Kaczkowskiemu bliżej i kto wie...może nie będę podchodzić tak zasadniczo do pewnych spraw? 

Komentarze

  1. Szkoda, że ksiądz nie żyje, bo słyszałam, że wydał fantastyczne książki, które kiedyś na pewno przeczytam.

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;]
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. chętnie pożyczę ją od Ciebie x]
    i też chętnie podzielę się swoją, ostatnią wydaną książką przez ks. Jana - "Grunt pod nogami"; myślę, że wszystkie jego książki są taką próbą przygotowania czytelników do stawania przed trudnymi tematami, są odpowiedzią ale też dobrym wstępem do rozmowy, także ze samym sobą, gdy znajdziemy się w którejś z tych trudnych sytuacji lub będziemy mieć z jakąś styczność;
    tak sobie teraz pomyślałam, jak pisałaś o tym wyjaśnianiu przez niego dlaczego coś jest uważane za dobre czy złe - to trochę tak jak ze starszym bratem, który jeśli chodzi o poważne sprawy czy decyzje, podpowiada ci, wg tego co sam przeżył lub z doświadczenia życiowego;
    fajnie, że napisałaś o tej książce x]

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

G. Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę"

Gaja Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę" - słowem wstępu
Bardzo długo stroniłam od polskiej literatury, ponieważ zaczynając moją przygodę z regularnym czytaniem często zawodziłam się na naszych rodzimych autorach. Nie znajdowałam nic co by mnie zadowalało. Do czasu.  Otóż okazuje się, że wystarczy dobrze poszukać, a znajdzie się perełki, które pozostaną z nami na dłużej. Jedną z nich jest Gaja Grzegorzewska i jej twórczość. Po dobrych wspomnieniach dotyczących "Żniwiarza" postanowiłam sięgnąć również po inne książki tej autorki. Tym razem była to "Noc z czwartku na niedzielę", która jest drugim tomem cyklu, który zapoczątkował "Żniwiarz". Fabuła
Weekend może być naprawdę długi...
Prywatna detektyw, Julia Dobrowolska, przyjmuje intratną pracę w detektywistycznym show u boku gwiazdy telewizyjnej, Wiktora Bergena. Odtąd jej śledztwom towarzyszy ekipa telewizyjna, a Julia musi się podporządkować dość ekscentrycznym wymaganiom Bergena.

Gdy dzwoni …

Gayle Forman, "Wróć, jeśli pamiętasz"

Na początku roku miałam okazję przeczytać "Zostań, jeśli kochasz"autorstwa Gayle Fotmann i pierwsza część zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po jej kontynuację. Zatem jeśli nie czytaliście pierwszej części, a chcecie po nią sięgnąć to od razu muszę Wam wspomnieć, że może być trochę spojlerów jeżeli chodzi o "Zostań jeśli kochasz".
Akcja powieści toczy się trzy lata po tragicznym wypadku, który bardzo zmienił życie Mii. Dziewczyna straciła rodziców oraz młodszego brata, jednak postanowiła żyć dalej i oudziła się ze śpiączki. 
Dziewczyna jednak zniknęła z życia Adama, z którym była w związku przed wypadkiem. Chłopak pomagał jej również po wypadku. Pewnego dnia oboje spotykają się w Nowym Jorku. On zmęczony rozwijającą się w zawrotnym tempie karierą i sławą; Ona właściwie dopiero rozwija skrzydła. Każde z nich żyje z wspomnieniami tego co stało się trzy lata wcześniej i nosi w sobie balast zgromadzony po wypadku oraz tym co nastąpiło po nim. 
"Wróć…

Waldemar Łysiak - Cena [recenzja]

Na Lubimy czytać widnieje taki oto opis książki:
Autor pragnie rozprawić się z tzw. wyborem mniejszego zła , a więc z problemem etycznym, dyskutowanym od stuleci przez wszelkich mędrców i demagogów, i ze zjawiskiem psychospołecznym, realizowanym od stuleci przez jednostki i każdą władzę, tak autokratyczną, jak demokratyczną. Cała akcja rozgrywa się w trakcie długiej i dramatycznej wieczerzy, w jednym pomieszczeniu, które staje się klatką bez wyjścia dla biesiadników. Cokolwiek nie zrobią zostaną skażeni grzechem. W tej powieści dominują kwestie uniwersalne, ale nie brak również analizy ściśle polskich problemów.
Książkę dostałam, to nie był mój osobisty, świadomy wybór, ale to nie przeszkodziło w tym, by się do niej przekonać. Zaciekawiło mnie w niej to, że mimo, iż ma ponad 200 stron, jest pisana jako dramat sceniczny oraz grafika. Trzeba na początku zwrócić uwagę, że tytuł ma dwa znaczenia: cenę, w znaczeniu koszt oraz cena która z włoskiego oznacza wieczerzę. Po przeczytaniu widać wy…