Przejdź do głównej zawartości

J. Kopińska, "Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie"

"Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?" to publikacja, która "chodziła" za mną bardzo długo. Opisuje ona sprawę ośrodka wychowawczego w Zabrzu prowadzonego przez siostry boromeuszki. Nie spodziewałam się łatwej lektury, jednak to czego dowiedziałam się z tej książki przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. 

Nie wiem na ile znacie sprawę, ale w ośrodku prowadzonym przez siostry było 8 (słownie osiem) wychowawczyń na kilkadziesiąt dzieci, które miały prawo być przepracowane i znerwicowane, ponieważ praca w domu dziecka nie należy do łatwych. Jednak zbyt mała liczba wychowawczyń w stosunku to dzieci to najmniejsze z przewinień sióstr, bo to w ich kwestii było zwiększyć liczbę wychowawców lub nie przyjmować dzieci ponad stan. Okazuje się bowiem, że codziennością w tej placówce było znęcanie się nad dziećmi, bicie ich (nieraz do krwi i/lub nieprzytomności, łamanie kości i wyrywanie garściami włosów - również do krwi), zmuszanie do jedzenia - dzieci musiały zjeść wszystko niezależnie od tego czy coś lubiły czy nie, a jeżeli zwymiotowały przy jedzeniu to wychowawczynie kazały im jeść wymiociny. Do tego dochodziło obarczanie dzieci zbyt dużymi obowiązkami (np. sprzątaniem wszystkich pokoi, praniem skarpetek wszystkich wychowanków itp.) Poza tym w tym ośrodku panowało przyzwolenie na przemoc i gwałty na młodszych dzieciach. W placówce, która powinna dać i tak trudnym dzieciom chociażby podstawowe poczucie bezpieczeństwa i zapewnić podstawowe potrzeby na poziomie humanitarnym, na porządku dziennym była przemoc fizyczna i psychiczna. No bo jak można wyzywać 3 czy 4roletnie dziecko i wyrywać mu włosy aż do krwi? 

Wybaczcie, że zdradzam Wam, aż tak dużo szczegółów z książki, ale podchodzę do niej bardzo emocjonalnie. Chociażby dlatego, że sama jestem pedagogiem, który jakiś czas pracował w domu dziecka. Doskonale wiem jak człowiek się przejmuje tymi dziećmi i stara im się coś włożyć do głów, a to przecież to nie są łatwe i wdzięczne do pracy dzieci... Świetnie pamiętam zmiany podczas których moja grupa miała zły dzień (wtedy ciężko było ich opanować), albo miałam tyle zajęć, że pod koniec popołudniowej zmiany niemalże spałam na siedząco wykończona fizycznie i psychicznie. Zatem nikt mi nie wmówi, że nie wiem jaka to trudna praca, bo doskonale to wiem. Jednak nie wyobrażam sobie, żebym miała pobić wychowanka, albo pozwalać na to, żeby któryś był tak bardzo wykorzystywany przez starszych kolegów, jak w placówce w Zabrzu. Dlatego też nie rozumiem jak te siostry mogły pozwalać na to wszystko, ukrywać to, a w dodatku nie widziały nic złego w swoim postępowaniu, bo przecież te dzieci mają zło w genach, którego nie da się wyplenić, więc po co cokolwiek robić? Najtragiczniejsze jest to, że przez wiele lat nikt nic nie robił, żeby cokolwiek się zmieniło w tej sprawie chociaż były sygnały, że coś jest nie tak - ale albo nikt nie chciał się wychylać i szlajać się później po sądach, aby składać zeznania, albo nie mógł w to uwierzyć. I szczerze? Samej ciężko było mi uwierzyć w to, że w takiej placówce, w naszych czasach mogą dziać się rzeczy, które się nie mieszczą w głowie. Nie umiem zrozumieć krat w oknach, zamykania chłopców we wspólnej sali na klucz od zewnątrz (zostawiając wiadro na odchody) i izolowania ich od świata zewnętrznego oraz pozwalania na gwałty i niesamowity ogrom przemocy fizycznej i psychicznej wśród wychowanków... Jednak chyba najbardziej szokuje mnie to, że ta placówka nie miała żadnego nadzoru ze strony urzędów (np. Urzędu Miasta), a jak miała to była to kontrola na żenującym poziomie... Chcę, żebyście mieli świadomość, że ten ośrodek był finansowany bodajże z UM, a urząd wcale nie rozliczał do z tego jak te fundusze były wykorzystywane. 

Ktoś może powiedzieć, że ta publikacja to kolejny atak na Kościół Katolicki. Jednak moim zdaniem ta pozycja jest całkiem rzetelnie napisana tym bardziej, że informacje w niej zawarte są do sprawdzenia. Ilość krzywdy, które wyrządziły te skrzywione kobiety nie mieści mi się w głowie, ponieważ te dzieci nawet po wyjściu z ośrodka nie wiedzą tego co jest dobre, a co złe i chociażby w pedofilii czy morderstwach nie dopatrują się niczego niegodziwego... Normalnie, aż nóż mi się otwiera jak pomyślę o tych wszystkich osobach, które mogły sobie ułożyć życie na przyzwoitym poziomie, a zostały przestępcami ze skrzywioną psychiką, których zrobiły z nich siostry. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

G. Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę"

Gaja Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę" - słowem wstępu
Bardzo długo stroniłam od polskiej literatury, ponieważ zaczynając moją przygodę z regularnym czytaniem często zawodziłam się na naszych rodzimych autorach. Nie znajdowałam nic co by mnie zadowalało. Do czasu.  Otóż okazuje się, że wystarczy dobrze poszukać, a znajdzie się perełki, które pozostaną z nami na dłużej. Jedną z nich jest Gaja Grzegorzewska i jej twórczość. Po dobrych wspomnieniach dotyczących "Żniwiarza" postanowiłam sięgnąć również po inne książki tej autorki. Tym razem była to "Noc z czwartku na niedzielę", która jest drugim tomem cyklu, który zapoczątkował "Żniwiarz". Fabuła
Weekend może być naprawdę długi...
Prywatna detektyw, Julia Dobrowolska, przyjmuje intratną pracę w detektywistycznym show u boku gwiazdy telewizyjnej, Wiktora Bergena. Odtąd jej śledztwom towarzyszy ekipa telewizyjna, a Julia musi się podporządkować dość ekscentrycznym wymaganiom Bergena.

Gdy dzwoni …

Gayle Forman, "Wróć, jeśli pamiętasz"

Na początku roku miałam okazję przeczytać "Zostań, jeśli kochasz"autorstwa Gayle Fotmann i pierwsza część zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po jej kontynuację. Zatem jeśli nie czytaliście pierwszej części, a chcecie po nią sięgnąć to od razu muszę Wam wspomnieć, że może być trochę spojlerów jeżeli chodzi o "Zostań jeśli kochasz".
Akcja powieści toczy się trzy lata po tragicznym wypadku, który bardzo zmienił życie Mii. Dziewczyna straciła rodziców oraz młodszego brata, jednak postanowiła żyć dalej i oudziła się ze śpiączki. 
Dziewczyna jednak zniknęła z życia Adama, z którym była w związku przed wypadkiem. Chłopak pomagał jej również po wypadku. Pewnego dnia oboje spotykają się w Nowym Jorku. On zmęczony rozwijającą się w zawrotnym tempie karierą i sławą; Ona właściwie dopiero rozwija skrzydła. Każde z nich żyje z wspomnieniami tego co stało się trzy lata wcześniej i nosi w sobie balast zgromadzony po wypadku oraz tym co nastąpiło po nim. 
"Wróć…

Waldemar Łysiak - Cena [recenzja]

Na Lubimy czytać widnieje taki oto opis książki:
Autor pragnie rozprawić się z tzw. wyborem mniejszego zła , a więc z problemem etycznym, dyskutowanym od stuleci przez wszelkich mędrców i demagogów, i ze zjawiskiem psychospołecznym, realizowanym od stuleci przez jednostki i każdą władzę, tak autokratyczną, jak demokratyczną. Cała akcja rozgrywa się w trakcie długiej i dramatycznej wieczerzy, w jednym pomieszczeniu, które staje się klatką bez wyjścia dla biesiadników. Cokolwiek nie zrobią zostaną skażeni grzechem. W tej powieści dominują kwestie uniwersalne, ale nie brak również analizy ściśle polskich problemów.
Książkę dostałam, to nie był mój osobisty, świadomy wybór, ale to nie przeszkodziło w tym, by się do niej przekonać. Zaciekawiło mnie w niej to, że mimo, iż ma ponad 200 stron, jest pisana jako dramat sceniczny oraz grafika. Trzeba na początku zwrócić uwagę, że tytuł ma dwa znaczenia: cenę, w znaczeniu koszt oraz cena która z włoskiego oznacza wieczerzę. Po przeczytaniu widać wy…