Przejdź do głównej zawartości

Antykoncepcja, jako działania magiczne.

Bardzo zaintrygował mnie fakt, jak podchodzono do pewnych zagadnień dotyczących kobiet w moim regionie. Tym bardziej, że miało to miejsce stosunkowo nie tak dawno temu. Chciałabym wiedzieć o tym więcej, dlatego też postanowiłam pisać o tym dalej - notki zawsze wpływają na mnie motywująco jeżeli chodzi o poszerzanie wiedzy na jakiś temat lub testowanie czegoś ;]. Tym razem chciałabym podjąć temat dotyczący tego jaki był stosunek do spraw związanych z prokreacją. 

Antykoncepcja jako irracjonalne działania magiczne. 

Otóż młode kobiety - zarówno te uwiedzione, jak i te, które przed ślubem z własnej woli zeszły z drogi cnoty oraz rozpoczęły życie seksualne przed ślubem, a bały się ciąży biegały o północy pod drzewko owocowe i skrobiąc korę jabłonki lub wiśni błagały: noś za mnie, a ja zakwitnę za ciebie. Do tego grona należały też wiarołomne mężatki. O tego typu praktykach, które były znienawidzone przez Boga wspominają głównie średniowieczne źródła kościelne. M. in. w XIII opisywał je zakonnik Rudolf, który stworzył poradnik i kwestionariusz dla spowiedników (Katalog magii Rudolfa) nakazując, aby szczegółowo wypytywali o nie swoje penitentki. 

Antykoncepcja czy też zabiegi poronne sprowadzały się w zasadzie do irracjonalnych czynności magicznych. Niestety zdarzało się, że stosowano prymitywne i niebezpieczne próby mechanicznego usuwania płodu, które niejednokrotnie kończyły się tragicznie. Były to np. dźwiganie ciężarów, skoki z dużej wysokości, gorące kąpiele i okłady, a także zabiegi z użyciem ostrych przedmiotów. Nie trudno się domyśleć, że niezamężne ciężarne kobiety były traktowane przez swoje najbliższe środowisko (w tym też rodzinę) bardzo surowo i bezlitośnie - w końcu to one były wszystkiemu winne. 

Natomiast zupełnie inaczej traktowano mężczyznę.  Tak zwane złe prowadzenie dotyczyło tylko kobiet - w końcu mężczyzna musiał się wyszumieć, a kobieta była tylko latawicą, wycieruchem czy nawet suką. To kobieta - wiarołomna żona i dziewczyna, kiedy zaszła w ciążę bez ślubu hańbiła siebie i rodzinę. 

Sposoby radzenia sobie z niechcianą ciążą. 

Kobiety i uwiedzione dziewczyny w panice i desperacji starały się pozbyć tej hańby, chociażby pijąc różne mikstury, np. wodę zmieszaną z prochem strzelniczym, mocny odwar ze sporyszu, który ma silne działanie obkurczające, wywar z jarego żyta, z piołunu, z nagietek, z mydlnicy, wodę mydlaną, albo zażywając różne, silne środki przeczyszczające itp. 

Sądzono, że takie praktyki powinny być obce porządnym dziewczętom i kobietom, tzn. takim, o których mówiono, że się szanują, bo zachowują dziewictwo aż do ślubu, są posłuszne mężowi i przez całe życie dochowują mu wierności, a rodzenie i wychowywanie gromadki dzieci uważają za swój przyrodzony i święty obowiązek. 

Przedmałżeńskie pożycie intymne kobiet, ciąża pozamałżeńska i nieślubne dzieci, wzbudzały zgorszenie i społeczną dezaprobatę. Tak zwane panny z dzieckiem były lekceważone, wytykane palcami, a niekiedy nawet represjonowane. W skrajnych przypadkach taka ciężarna mogła zostać nawet wydziedziczona, wygnana z domu (biorąc najpierw ojcowskie cięgi), skazana na najgorszy los - na opuszczenie, nędzę, a nawet na przedwczesną śmierć. 

Bibliografia: 
  • Polskie tradycje i obyczaje. Rodzinne., dr B. Ogrodowska
Zdjęcia/obrazy: 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

G. Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę"

Gaja Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę" - słowem wstępu
Bardzo długo stroniłam od polskiej literatury, ponieważ zaczynając moją przygodę z regularnym czytaniem często zawodziłam się na naszych rodzimych autorach. Nie znajdowałam nic co by mnie zadowalało. Do czasu.  Otóż okazuje się, że wystarczy dobrze poszukać, a znajdzie się perełki, które pozostaną z nami na dłużej. Jedną z nich jest Gaja Grzegorzewska i jej twórczość. Po dobrych wspomnieniach dotyczących "Żniwiarza" postanowiłam sięgnąć również po inne książki tej autorki. Tym razem była to "Noc z czwartku na niedzielę", która jest drugim tomem cyklu, który zapoczątkował "Żniwiarz". Fabuła
Weekend może być naprawdę długi...
Prywatna detektyw, Julia Dobrowolska, przyjmuje intratną pracę w detektywistycznym show u boku gwiazdy telewizyjnej, Wiktora Bergena. Odtąd jej śledztwom towarzyszy ekipa telewizyjna, a Julia musi się podporządkować dość ekscentrycznym wymaganiom Bergena.

Gdy dzwoni …

Gayle Forman, "Wróć, jeśli pamiętasz"

Na początku roku miałam okazję przeczytać "Zostań, jeśli kochasz"autorstwa Gayle Fotmann i pierwsza część zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po jej kontynuację. Zatem jeśli nie czytaliście pierwszej części, a chcecie po nią sięgnąć to od razu muszę Wam wspomnieć, że może być trochę spojlerów jeżeli chodzi o "Zostań jeśli kochasz".
Akcja powieści toczy się trzy lata po tragicznym wypadku, który bardzo zmienił życie Mii. Dziewczyna straciła rodziców oraz młodszego brata, jednak postanowiła żyć dalej i oudziła się ze śpiączki. 
Dziewczyna jednak zniknęła z życia Adama, z którym była w związku przed wypadkiem. Chłopak pomagał jej również po wypadku. Pewnego dnia oboje spotykają się w Nowym Jorku. On zmęczony rozwijającą się w zawrotnym tempie karierą i sławą; Ona właściwie dopiero rozwija skrzydła. Każde z nich żyje z wspomnieniami tego co stało się trzy lata wcześniej i nosi w sobie balast zgromadzony po wypadku oraz tym co nastąpiło po nim. 
"Wróć…

Waldemar Łysiak - Cena [recenzja]

Na Lubimy czytać widnieje taki oto opis książki:
Autor pragnie rozprawić się z tzw. wyborem mniejszego zła , a więc z problemem etycznym, dyskutowanym od stuleci przez wszelkich mędrców i demagogów, i ze zjawiskiem psychospołecznym, realizowanym od stuleci przez jednostki i każdą władzę, tak autokratyczną, jak demokratyczną. Cała akcja rozgrywa się w trakcie długiej i dramatycznej wieczerzy, w jednym pomieszczeniu, które staje się klatką bez wyjścia dla biesiadników. Cokolwiek nie zrobią zostaną skażeni grzechem. W tej powieści dominują kwestie uniwersalne, ale nie brak również analizy ściśle polskich problemów.
Książkę dostałam, to nie był mój osobisty, świadomy wybór, ale to nie przeszkodziło w tym, by się do niej przekonać. Zaciekawiło mnie w niej to, że mimo, iż ma ponad 200 stron, jest pisana jako dramat sceniczny oraz grafika. Trzeba na początku zwrócić uwagę, że tytuł ma dwa znaczenia: cenę, w znaczeniu koszt oraz cena która z włoskiego oznacza wieczerzę. Po przeczytaniu widać wy…