Przejdź do głównej zawartości

Kiedy zakwitała kobieta...

Prokreacja jako oczywisty fakt biologiczny każdej społeczności ma również wymiar społeczny i kulturowy; o czym szczególnie ostatnio się przekonujemy. Dlatego też uznałam, że to będzie idealny moment na rozpoczęcie cyklu inspirowanego serią książek "Ocalić od zapomnienia", która ukazała się nakładem wydawnictwa Muza. W związku z tym co się dzieje ostatnio w naszym kraju chciałabym zostać w temacie dorastania i przekazywania nowego życia. 

Kwiat kobiety

Jeszcze jakiś czas temu kiedy dziewczyna zaczynała miesiączkować mówiło się, że zakwita - ma swój kwiat, swój czas, przez co zdolna jest do poczęcia dziecka. Dopiero wtedy matki informowały swoje córki o właściwościach ich organizmu i fizjologii. Działo się tak dlatego, że dość powszechnie uważano, iż uświadamiające rozmowy o sprawach intymnych, a zwłaszcza o tajemnicy płci i rodzeniu dzieci są niewłaściwe i nieobyczajne. Zatem dziewczęta miały dowiadywać się o wszystkim we właściwym czasie - najlepiej w zaciszu małżeńskiej alkowy. 

Dlatego też dla wielu dziewczynek pierwsza menstruacja bywała wstrząsem. Nie trudno się domyślić, że były przerażone swoim stanem, który brały za ciężką, niebezpieczną, a nawet śmiertelną chorobę. Jednakże ów kwiat był niewątpliwym znakiem ich płodności, dlatego też nawet starsze kobiety (np. wdowy, które pragnęły ponownie wyjść za mąż) chwaliły się, że jeszcze swojego kwiatuszka nie straciły. 

Stan niezwykły, niezbadany, dziwaczny i tajemniczy. 

Ów kwiat na całym świecie (i u nas również) był postrzegany za coś tajemniczego i dziwacznego, a już na pewno niebezpiecznego dla otoczenia. Tak samo traktowano cały żeński cykl rozrodczy, ciążę, poród i połóg - jak wielką i niepojętą tajemnicę kobiecej płodności, z którą wiązał się liczne nakazy, zakazy izolacyjne oraz praktyki ochronne. 

W przeszłości wierzono zatem, że miesiączkująca kobieta jest nieczysta i może wywoływać zły, szkodliwy, destrukcyjny wpływ na ludzi, zwierzęta, przedmioty, z którymi się zetknie, ziemię i płody ziemi, a także na produkty żywnościowe oraz na zwykłe codzienne gospodarskie czynności. Uważano również, że zagraża także rodzajowi męskiemu i sądzono nawet, że miesiączkująca kobieta bezcześci miejsca święte. 

Dlatego też obowiązywały ją różne specjalne zakazy i zachowania, które dotyczyły np. różnych zajęć w domu i ogrodzie. Kobiecie nie wolno było w tych dniach, siać, flancować warzyw i kwiatów; gdyż uważano, że ziarna nie wzejdą, sadzonki nie wyrosną jak należy, natomiast ich korzenie nadgryzą robaki, krety i nornice. Taka niewiasta nie mogła również zbierać warzyw, aby nie wyjałowić grządki; zrywać owoców, ani tym bardziej - wspinać się po nie na drzewa, które mogły od tego przestać rodzić lub odtąd wydawać owoc skąpy i niewydarzony, a nawet usychać. 

Miesiączkującej kobiecie kategorycznie zabraniano rozniecania ognia, pieczenia chleba, a nawet pomocy czy rozczynianiu i wyrabianiu ciasta chlebowego, toczeniu bochenków i wkładaniu ich do pieca ze względu na to, że zarówno ogień (symbol dobra i domowego ogniska), jak i chleb (najważniejszy pokarm) doznawały zniewagi.

Podobne zakazy dotyczyły zagniatania i pieczenia innych ciast, które nigdy nie udawały się kobiecie z miesięczną słabością, gdyż źle rosły, zawsze miały zakalec i nikomu nie smakowały. Zakaz ten obejmował również kiszenie ogórków, kapusty i przygotowanie innych przetworów z owoców i warzyw - w przekonaniu, że na pewno się zepsują i spleśnieją. Kobiecie nie wolno było również czerpać wody ze studni, która mogła ulec skażeniu i lęgły się w niej larwy much i komarów. Natomiast jeżeli nie było nikogo w pobliżu, kto mógłby ją z tej czynności wyręczyć zobowiązana była wrzucić w toń kilka groszy, aby oczyścić wodę oraz jako zadośćuczynienie za złamanie zakazu. 

Wierzono, że w tych osobliwych dniach kobieta nie powinna współżyć z mężem, aby mu nie zaszkodzić i nie narazić jego zdrowia na szwank jego zdrowia. Uważano, że jeżeli poczęłoby się w tym czasie dziecko to urodzi się ono z plamami na skórze, z czerwoną, brzydką cerą oraz na pewno będzie miało zły, gwałtowny - czyli krewki charakter. 

Inne ograniczenia 

Liczne ograniczenia miesiączkujących kobiet dotyczyły również kontaktów z ludźmi oraz udziału w tradycyjnych obrzędach. Ograniczenia takie egzekwowano np. na ziemi tarnobrzeskiej, na ziemiach położonych w widłach Wisły i Sanu, na ziemi krakowskiej, ale również w innych regionach Polski. 

Miesiączkująca kobieta nie mogła również przez kilka dni karmić piersią, brać na ręce i kołysać w ramionach dziecka innej matki, przestępować przez żywe stworzenia, np. siedzące w progu zwierzę lub dziecko (przestawały rosnąć), a przechodząc przez kładkę lub most nie mogła mijać się z inną osobą, gdyż mogła jej zaszkodzić.

Miesiączkująca kobieta a obrzędy religijne.

Miesiączkująca niewiasta nie mogła również być druhną na weselu, ani trzymać dziecka do chrztu, ponieważ jej stan mógł wyrządzić zło zarówno nowożeńcom, jak również dziecku.

Jeszcze w XIX w. i nawet na początku XX w. (np. na ziemi rzeszowskiej, tarnobrzeskiej,  i tarnowskiej - przeważnie na wschodnich rubieżach Polski, na całym pograniczu polsko - ruskim) pod groźbą grzechu śmiertelnego kobiecie nie można było podczas miesiączki przystępować do komunii, a nawet wchodzić do kościoła, kaplicy czy nawet odwiedzać cmentarza. Jeżeli kobieta złamała ten zakaz, a zwłaszcza kiedy np. kropla jej krwi upadła na kościelną posadzkę, natychmiast wzywano księdza, w celu wyświęcenia zbezczeszczonego miejsca. Te wierzenia i obyczaje były poparte autorytetem Kościoła. 

Inne cechy przypisywane kobietom z menstruacją

Szkodliwe i wzbudzające lęk działanie przypisywano odzieży noszonej w te dni przez kobiety oraz wodzie, w której noszone rzeczy były prane. Wodę po wypraniu takiego ubrania należało wylewać ukradkiem, poza obejście, najlepiej do bieżącej wody (np. rzeki), aby złe i szkodliwe nieczyste siły jak najszybciej odpływały z prądem. Czasem taką wodę wlewano do kreciej czy mysiej nory, bo wtedy nikomu nie mogła zaszkodzić a przy okazji niszczyła szkodniki. 

Krew menstruacyjną (żeński kwiat) stosowały czarownice w swych niezliczonych, niecnych i grzesznych praktykach - głównie w magii miłosnej. 

Kwiat ten uchodził bowiem za niezwykle skuteczny i niezastąpiony afrodyzjak - lepszy nawet od dosypanych do jedzenia spalonych włosów ludzkich czy lubczyku. Miał on wzbudzać w mężczyznach wielką namiętność. Dlatego też młode pany na wydaniu z różnych stanów starały się, aby chociaż odrobinę tej substancji zadać upragnionemu i upatrzonemu chłopcu, aby oczarować go i wzbudzić w nim wielkie pożądanie oraz miłość. 

Ciekawostka... 
Biologiczną dojrzałość kobiety potwierdzał nie tylko stan fizjologiczny, ale poświadczało o tym również tak zwane huknięcie w twarz. Był to siarczysty policzek wymierzany przez matki dziewczynom przy pierwszej menstruacji. Robiły tak dlatego, aby córki miały zdrową, piękną i gładką cerę oraz, aby zapamiętały, że od tej chwili stają się kobietami, których przyrodzoną powinnością jest macierzyństwo. 

Nie wiem jak Wy, ale ja o tych rzeczach nie miałam zielonego pojęcia. Szczególnym zaskoczeniem jest dla mnie to, że powyższe zwyczaje były szczególnie obecne w regionie, w którym mieszkam. Dlatego na pewno będę chciała jeszcze bardziej zgłębić się w tematykę zwyczajów, które kiedyś panowały w naszym kraju. Dajcie znać czy chcecie, abym stworzyła cykl dotyczący powyższej tematyki...mam nadzieję, że jesteście za, bo mimo wszystko chciałabym się z Wami dzielić tym co odkryję. 

Bibliografia: 
  • Polskie tradycje i obyczaje. Rodzinne., dr B. Ogrodowska
Zdjęcia/obrazy: 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

G. Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę"

Gaja Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę" - słowem wstępu
Bardzo długo stroniłam od polskiej literatury, ponieważ zaczynając moją przygodę z regularnym czytaniem często zawodziłam się na naszych rodzimych autorach. Nie znajdowałam nic co by mnie zadowalało. Do czasu.  Otóż okazuje się, że wystarczy dobrze poszukać, a znajdzie się perełki, które pozostaną z nami na dłużej. Jedną z nich jest Gaja Grzegorzewska i jej twórczość. Po dobrych wspomnieniach dotyczących "Żniwiarza" postanowiłam sięgnąć również po inne książki tej autorki. Tym razem była to "Noc z czwartku na niedzielę", która jest drugim tomem cyklu, który zapoczątkował "Żniwiarz". Fabuła
Weekend może być naprawdę długi...
Prywatna detektyw, Julia Dobrowolska, przyjmuje intratną pracę w detektywistycznym show u boku gwiazdy telewizyjnej, Wiktora Bergena. Odtąd jej śledztwom towarzyszy ekipa telewizyjna, a Julia musi się podporządkować dość ekscentrycznym wymaganiom Bergena.

Gdy dzwoni …

Gayle Forman, "Wróć, jeśli pamiętasz"

Na początku roku miałam okazję przeczytać "Zostań, jeśli kochasz"autorstwa Gayle Fotmann i pierwsza część zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po jej kontynuację. Zatem jeśli nie czytaliście pierwszej części, a chcecie po nią sięgnąć to od razu muszę Wam wspomnieć, że może być trochę spojlerów jeżeli chodzi o "Zostań jeśli kochasz".
Akcja powieści toczy się trzy lata po tragicznym wypadku, który bardzo zmienił życie Mii. Dziewczyna straciła rodziców oraz młodszego brata, jednak postanowiła żyć dalej i oudziła się ze śpiączki. 
Dziewczyna jednak zniknęła z życia Adama, z którym była w związku przed wypadkiem. Chłopak pomagał jej również po wypadku. Pewnego dnia oboje spotykają się w Nowym Jorku. On zmęczony rozwijającą się w zawrotnym tempie karierą i sławą; Ona właściwie dopiero rozwija skrzydła. Każde z nich żyje z wspomnieniami tego co stało się trzy lata wcześniej i nosi w sobie balast zgromadzony po wypadku oraz tym co nastąpiło po nim. 
"Wróć…

Waldemar Łysiak - Cena [recenzja]

Na Lubimy czytać widnieje taki oto opis książki:
Autor pragnie rozprawić się z tzw. wyborem mniejszego zła , a więc z problemem etycznym, dyskutowanym od stuleci przez wszelkich mędrców i demagogów, i ze zjawiskiem psychospołecznym, realizowanym od stuleci przez jednostki i każdą władzę, tak autokratyczną, jak demokratyczną. Cała akcja rozgrywa się w trakcie długiej i dramatycznej wieczerzy, w jednym pomieszczeniu, które staje się klatką bez wyjścia dla biesiadników. Cokolwiek nie zrobią zostaną skażeni grzechem. W tej powieści dominują kwestie uniwersalne, ale nie brak również analizy ściśle polskich problemów.
Książkę dostałam, to nie był mój osobisty, świadomy wybór, ale to nie przeszkodziło w tym, by się do niej przekonać. Zaciekawiło mnie w niej to, że mimo, iż ma ponad 200 stron, jest pisana jako dramat sceniczny oraz grafika. Trzeba na początku zwrócić uwagę, że tytuł ma dwa znaczenia: cenę, w znaczeniu koszt oraz cena która z włoskiego oznacza wieczerzę. Po przeczytaniu widać wy…