Drauzio Varella, "Klawisze"

"Klawisze" Drauzio Varella swoją tematyką kusili mnie już od dawna, gdyż opowiadają o strażnikach w brazylijskich więzieniach.

Chyba nikomu nie trzeba specjalnie tłumaczyć, że każde więzienie ma swój specyficzny klimat i zwykle funkcjonuje według pewnego niepisanego kodeksu. Nie inaczej jest w zagranicznych więzieniach. Zatem temat sam w sobie jest ciekawy, ponieważ dotyczy zamkniętych grup, do których normalnie nie ma się dostępu. Dlatego też książka napisana przez kogoś, kto poznał ten świat od środka jest tym bardziej cennym kąskiem.

Zaczynając czytać "Klawiszy" byłam pełna nadziei na dobrą lekturę, bo z racji wyuczonego zawodu temat jest mi w jakiś sposób bliski i lubię sięgać po literaturę związaną z kryminologią i kryminalistyką. Tymczasem już na początku zaczynało przychodzić rozczarowanie, a nuda coraz pewniej rozsiadała się na poszczególnych kartach książki. Autor dzieli się z nami doświadczeniami, a także tak na prawdę plotkami wymienionymi przy piwie wypitym z kuplami z pracy. Te smaczki są niestety przedstawione w nudny sposób i nawet nieliczne momenty nie były w stanie uratować tej publikacji. Moim zdaniem ta książka zupełnie nie jest przemyślana, a wszystkim tym historiom brak jakiejś spójności czy logicznej ciągłości, co dawałoby nam szansę wciągnąć się w opowieść autora. 

Wiem, że autor "Klawiszy" napisał jeszcze jedną książkę, ale drugiego podejścia nie planuję. To pierwsze wystarczająco mnie zniechęciło do czytania powodując mały przestój czytelniczy (chociaż na szczęście nie większy niż "Dziewczyna do wszystkiego").

Muszę Wam się przyznać, że długi czas miałam tą książkę w schowku, w jednej z księgarni internetowych i cieszę się, że czuwała nade mną jakaś siła wyższa i jej nie kupiłam lecz wypożyczyłam z biblioteki. W takich momentach jeszcze bardziej doceniam miejskie biblioteki:). Dlatego też zamierzam częściej odwiedzać powyższy przybytek kultury;). 

Komentarze

  1. Uważam, że jesień to idealna pora na to, by sięgać po reportaże, ale na ten raczej się nie skuszę. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma po co sięgać...jest wiele dużo lepszych reportaży niż ten.

      Usuń

Prześlij komentarz