Przejdź do głównej zawartości

Książka: forma tradycyjna i współczesna – krótkie wprowadzenie, czyli słów kilka o tym, czym niezwykłym się prezentują

Poniżej będzie mini wprowadzenie do tematyki "Książka – forma tradycyjna i współczesna...". Celem jest przybliżenie obu form książek. W kolejnym odcinku będzie ich porównanie (zalety i wady).

Na początek muszę przypomnieć, że obecnie żyjemy w XXI wieku. To nie jest epoka kamienia łupanego, a tym bardziej epoka, w której wynaleziono papier. Tym bardziej także nie jest to czas w którym pojawiają się maszyny. Komputery są obecne w niemal każdym domu, zaś współczesne elektroniczne cuda w postaci laptopów, notebooków, Iphonów czy też Ipadów nie są dla nikogo czymś nie do wyobrażenia. Dlatego przyjrzymy się również temu w jaki sposób zmienia się książka – coś co przez długie lata trwało niezmiennie, a w obecnych czasach przybiera zupełnie nową formę.


Książka tradycyjna (wersja papierowa)

W tym miejscu nie mamy wątpliwości, że papier na którym wydrukowane są różne znaczki stanowią treść (zawartość) książki, zaś sama książka jest czymś co dla wielu osób ma różne znaczenie (jak i zastosowanie).


Dodam krótkim przypomnieniem, że:
Blisko 600 lat minęło od czasu, gdy Gutenberg wydał swoją biblię, a przy okazji wykonano pierwszy druk ruchomą czcionką. Niemal tyle samo mija od otwarcia pierwszej drukarni w Polsce. Warto dodać, że popularyzacja druku przebiegała niezwykle szybko; w całej Europie w latach 1450 - 1500 powstały setki drukarni. Z kolei druk umożliwił rozwój prasy, przyspieszył przekazywanie informacji, jak też znacząco obniżył poziom analfabetyzmu.

Zauważmy jednak, że mija dopiero około 80-100 lat od momentu, w którym realnie są dostępne książki, mające dobry poziom edytorski (odpowiednia i czytelna czcionka, dobry skład książki, jakość papieru, druku, itp.).


Z kolei realnie w naszym kraju zaledwie od około 15 lat (mniej więcej od roku 2000) pojawiły się książki, które spełniają szereg istotnych warunków. Mianowicie publikacje, które są:

a) powszechne – czyli jest tak duży wybór, że każdy jest w stanie wybrać odpowiednią pozycję dla siebie; nie ma już „trzech książek na krzyż”, lecz dziesiątki a nawet setki tysięcy z których można wybrać niejedną wartościową pozycję.

b) powszechne – czyli cena końcowa publikacji jest dla czytelnika na tyle przystępna, że znaczna część społeczeństwa może sobie pozwolić na jej kupno. Oczywiście zawsze można wypożyczyć z biblioteki albo pożyczyć od znajomego, jednak czym innym jest posiadanie książki do przeczytania „na chwilę”, a czym innym łatwa możliwość zakupu na trwałe.

c) powszechne – czyli dostęp do nich jest stosunkowo bardzo łatwy. Można kupić w księgarni, na serwisie aukcyjnym, w Empiku, w kiosku, na straganie, w supermarkecie czy też przez ogłoszenia (najczęściej dzięki pomocy sieci Internet)

Być może ktoś pomyśli, że na tym koniec, gdyż obecnie mamy wiele tytułów, są relatywnie tanie oraz można bardzo łatwo je dostać (zakupić). Więc co jeszcze można wymyślić z książką papierową?! Oj można i to jeszcze dość dużo! Z pewnością takie o których nie myśleli ani Fiodor Dostojewski ani Stefan Żeromski. Jedynym, który widział tego typu możliwości (w czasach w których nikomu do głowy nie przychodziło, aby takie cuda dumać) był znakomity polski pisarz Stanisław Lem (przy okazji filozof, futurolog – przedstawiciel nurtu fantastyki naukowej).

Rozumiem, że lekko odchodzę od tematu, więc powoli zakończę ten opis (aby nie doszło do zbrodni lub kary na ludziach bezdomnych) i cichaczem przejdę do czegoś na kształt cyberiady*. Przyjrzymy się teraz cyfrowej wersji książki.


Książka współczesna (wersja cyfrowa lub elektroniczna)

Tutaj mamy do czynienia z książką, lecz w postaci nie papieru, lecz ciągu jedynek i zer. Coś takiego „1010111001001”?! Nie! Zera i jedynki w postaci przetworzonej na format zrozumiały dla przeciętnego Kowalskiego (a nawet Nowaka). A z czym się to je?! Spokojnie, już wyjaśniam…

Najpierw jednak bardzo krótki rys historyczny jak do tego doszło. Mianowicie naukowcy się bardzo nudzili, więc wymyślili maszyny (aby sobie ułatwić pracę, rzecz jasna!). Potem zauważyli, że można do tego wykorzystać matematykę, logikę i nieco techniki, więc stworzyli komputer. A od około 15-20 lat mamy je u siebie w domach (mówię o czymś co jest powszechne, a nie samym fakcie powstania). No dobra, komputery już mamy, ale jaki to ma związek z książką?! Otóż taki, że zwykłą książkę można zamienić na format cyfrowy (lub jak kto woli – elektroniczny). Wówczas będziemy mieli elektroniczną publikację, która może być w różny sposób przetworzona (wykorzystana).

Obecnie najbardziej popularne książki występują w postaci „papierowej” oraz „audio”. Papierowa postać książki cyfrowej przyjmuje formę otwartą pliku PDF (jak i coraz częściej EPUB), które potocznie nazywane są ebookami (e-book, czyli elektroniczna książka; podobnie jak e-mail). Natomiast jest także nieco mniej popularna forma książki audio - właśnie w postaci tzw. audiobooka (czyli meagapopularnego formatu MP3; tak – ten sam, którego wszyscy znamy i używamy).

No a z czym się ten cyfrowy format książki je?! A to już zależy od tego na ile jesteśmy wygodni, bogaci czy też po prostu leniwi ;).

Format audiobooka (MP3) jest chyba dla „większej połowy” jasny jak słońce, prawda? Wszystko co odtwarza nam nasze „empetrójki” będzie mogło też pomóc nam odsłuchać audiobooka. Czyli – na kompie, w samochodzie, w odtwarzaczu mp3, w komórce i wszelkiego typu urządzeniach, które radzą sobie z formatem MP3. Audiobook jest to zatem książka, która została nagrana jako plik MP3 i możemy sobie ją odtworzyć (tak samo jak i muzykę).

A co z formatem PDF (i EPUB)?

Najpierw w skrócie wyjaśnię format PDF. Jak znaczna część z was zapewne wie, firma Adobe stworzyła program Acrobat Reader. Najważniejsze w nim jest to, że jest to otwarty format zapisu pliku (najczęściej tekst i zdjęcia/obrazy), więc wszędzie na całym świecie można ściągnąć i zainstalować tego typu program (oczywiście bezpłatnie), a następnie odczytywać treści znajdujące się w potocznych „pedeefach”. Chyba nie trzeba nikomu przypominać, że jest to najczęstszy na świecie format służący do prezentowania danych tekstowych (bo do prezentacji multimedialnych, to już zupełnie inne). Nie dość, że jest banalny w obsłudze, to jeszcze zajmuje bardzo mało miejsca.

Tak więc pomyślcie, że macie książkę w PDF – i teraz od razu dodam, że najczęściej jest ona „w formie interaktywnej”. Specjalnie użyłem cudzysłowu, ponieważ jest to znacznie prostsze niż brzmi. Jak proste? Tak bardzo, że sam nie wierzyłem, gdy pierwszy raz zetknąłem się z e-bookiem. Przykładowo mając spis treści – wystarczy jeden raz (!) kliknąć, a zostaniemy natychmiast przeniesieni na początek danego rozdziału. Tak samo możemy zrobić jeśli chcemy wydrukować czy też znaleźć interesujący nas fragment tekstu.

A na jakich urządzeniach otwierać te elektroniczne książki? Tu do dyspozycji mamy przede wszystkim komputer – zarówno stacjonarny jak i przenośny. Jednak coraz częściej zdarza się, że są one używane na wszelkiego rodzaju Ipadach, Iphonach, Smartfonach czy też netbookach (to taki mini laptop) jak też tabletach. Największą jednak karierę (tak, u nas także jest to już obecne!) robi tzw. e-czytnik (tak jak w słowie „email” będę używał „eczytnik” bez kreseczki). Dodam, że jest to specjalne urządzenie, które ma zadanie w maksymalnie pełnym zakresie ułatwić nam przeczytanie książki. Na koniec mogę uchylić rąbek tajemnicy… jedna z moich bardzo dobrych koleżanek po zaprezentowaniu najważniejszych cech eczytnika postanowiła, że niebawem będzie go musiała mieć. Zalet tego urządzenia (w porównaniu do wad) jest bowiem dość dużo – zwłaszcza kilka kluczowych, które rozbijają powszechne stereotypy związane z pracą z komputerem.

Format EPUB

Powiem szczerze, że obecnie nie jest on jeszcze tak bardzo popularny u nas, więc tym razem nie będę was katował. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, iż jest to bardzo rozbudowana i zarazem wygodna wersja dla publikowania (i odczytywania) treści (coś jak taki wypasiony PDF). Przykładowo dzięki temu formatowi można zmienić czcionkę (zarówno jej wielkość jak i rodzaj), tekst dopasowuje się do wielkości ekranu (bez względu czy to 40 calowy monitor komputera czy jedynie 6 calowy ekranik eczytnika albo Ipoda).



Teraz najwyższy czas na małe podsumowanie:

* Wyróżniamy książkę w postaci: Tradycyjnej (papierowej) i współczesnej (cyfrowej).
* Format cyfrowy dzielimy na: ebooki (PDF, EPUB) oraz audiobooki (MP3).
* Używanie cyfrowych publikacji (książek): Audiobooki możemy odsłuchiwać na wszystkim co obsługuje format pliku MP3, natomiast ebooki możemy odczytywać na komputerze stacjonarnym, przenośnym, netbooku, smartfonie, Ipadzie, Iphonie, tablecie oraz na najbardziej ku temu wyspecjalizowanym – czyli na eczytniku.


Mam nadzieję, że dzięki temu artykułowi będziecie mieli ogólną orientację na temat tego czym się różni książka tradycyjna od współczesnej. Żywię nadzieję, że będzie on okazją ku temu, aby zastanowić się nad tym kiedy i jaką formę książki wybrać: zwłaszcza, że można ze sobą pogodzić tradycję i nowoczesność. Wbrew pozorom oba rozwiązania nie wykluczają się, lecz idealnie uzupełniają.

Być może w niedalekiej przyszłości będzie coś na temat porównania walet i wad obu form książek.
 
* [odrobina humoru] PS - cyberiada, to sytuacja w której Stalowy Czytacz [a więc w domyśle ten, który ma stalowe nerwy, mieszka w bloku z betonu, posiada niedobór żelaza oraz czy ta czy nie czyta, to wiadomo, że i tak tamta {książka}], nie dojada kosztem tego, aby uzbierać na wymarzonego ajpada, a jeszcze lepiej eczytnika. A jeśli nie jest to prawidłowa odpowiedź, to poproszę o telefon do przyjaciela albo strzelam - "jedna z książek Stanisława Lema, którego niestety już z nami nie ma". To chyba jest strzał w dziesiątkę.

Komentarze

  1. Dla mnie nic nie pobije papierowej książki - lubię ją 3mać w rękach, przewracać kartki i czuć jej zapach.
    Do książek w innej wersji może się kiedyś przekonam. A i tak domniemam, że będą one występować u mnie w śladowej ilości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Spokojnie. Wrażenia, które do ciebie docierają można też wywołać cyfrowo ;). Nawet będziesz mogła kliknąć i poczuć zapach perfum autorki :).

    Niebawem spróbuję pomyśleć nad tym, aby znaleźć (i wypisać) jak najwięcej powodów dla których książka papierowa i elektroniczna są jedyne w swoim rodzaju.

    Jak dla mnie to książka papierowa i cyfrowa będzie jak obecnie płatności - gotówkowe i bezgotówkowe (przelewy, płatność elektroniczna). Po prostu każdy sam zdecyduje w jakiej części chce mieć książki tradycyjne a w jakiej współczesne. Książka papierowa ma ZBYT dużo zastosowań (a i jest związana z kulturą, historią oraz sentymentem), dlatego jeszcze długo będzie na rynku dostępna.

    Ja oczywiście także uwielbiam książki papierowe, ale PEWNEGO typu (rodzaju) książki będę wolał w wersji elektronicznej. Głównie chodzi o szybkość, wygodę oraz pewność. Jako przykład mogę podać książkę z matematyki w której są zadania i na końcu odpowiedzi. Przy dobrej technice przeskoczenie i wyszukanie dowolnego fragmentu lub nawet wyrazu zajmie jedynie kilka sekund. A tradycyjnie jednak by dużo dłużej mogło zejść ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Możliwe. Jednak wątpię, żebym zmieniła swoje zdanie. Ja przyzwyczaiłam się do książek papierowych i półek, które są nimi wypełnione. U mnie zawsze były są i będą. A książka w innej wersji tak jak wspomniałam będzie u mnie w śladowych ilościach o ile w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  4. oczywiście jak każde rozwiązania i to ma swoje plusy i minusy;
    oczywiście, że książka papierowa zawsze była; do tego dochodzą sentymenty;
    oczywiście książki w wersji elektronicznej są także dobrym rozwiązaniem; ułatwiają życie no i czasem łatwiej taką książkę zdobyć niż jej papierowy odpowiednik;
    jednak i tak nic nie zastąpi chropowatości kartek, ich koloru gdy mają już swoje lata lub zapachu gdy są nowe ;]
    ale myślę, że występowanie obu wersji jest jak najbardziej odpowiednie ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, chociaż ja mam opory chociażby przed e-bookami - jakaś taka staroświecka jestem;p. chociaż nigdy nie mówię nie;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kopia mojej wypowiedzi z facebooka: Ja się jeszcze do e-boków nie przekonałem, kilka razy próbowałem niby czytać na kompie książki, ale to dalej nie to samo co papier. Problemem który nie poruszyłeś w sprawie ebooków są też ten sam problem co z mp3 czyli sprawa praw autorskich, nie bardzo mi się uśmiecha okradanie twórców, bo w odróżnieniu od muzyków to ich jedyne źródło dochodów, a muzycy mają jednak koncerty. Chodź pewnie jak e-papier(polimerowe czytniki wyglądające prawie jak zwykły papier) będzie coraz tańszy i bardziej trwały to pomyśle o tej opcji, ale z tego co wiem jeszcze ta technologia nie weszła jeszcze na rynek

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja wierzę, że to rozwiązanie nie zagrozi tradycyjnej książce: na pewno jednak będzie stanowiło ciekawe alternatywne zastosowanie. To tak właśnie jak z pocztą: mamy tradycyjne listy, ale też mamy pocztę elektroniczną (mejla), prawda? Jedna z drugą się nie gryzą, lecz raczej dopełniają :). Tak samo książka tradycyjna ze współczesną (pytanie o proporcje).

    Czytanie e-booków na kompie to jednak zupełnie co innego niż na e-czytniku :). Tutaj stanowczo protestuję, aby nie wrzucać tego do jednego worka ;).

    Nie bardzo rozumiem Michale o czym mówisz w temacie okradania twórców: ani nie namawiam ani też nie zabraniam ;). Poza tym książkę tradycyjną też można skserować tak samo jak komuś skopiować ebooka, prawda?

    Natomiast e-papier właśnie wchodzi na rynek: przynajmniej z tego co mi wiadomo to chociażby czytnik Amazon Kindle 3 ma coś takiego ;). Chodzi być może o masowe rzucenie tego na rynek, tak aby cena była naprawdę minimalna i aby ludzie kupowali to jak obecnie komórki, dobrze rozumiem? :).

    No i na koniec dodam, że są ebooki darmowe (np. szachowe :P) jak też są ebooki zabezpieczone (DRM czy jakoś tak). Są też ludzie, którzy te wszystkie zabezpieczenia łamią (omijają) i są ludzie, którzy akceptują prawa autorskie. Są też tacy, którzy nigdy nie zapłacą za produkt czy usługę skoro mogą sobie ją pobrać z sieci lub przegrać (skopiować, skserować, itp.) od kolegi. Tu jednak wchodzimy na zupełnie inny teren - prawa własności, rynek sprzedawcy oraz odbiorcy jak też wyznawane wartości i możliwe zabezpieczenia. Niestety to dyskusja na zupełnie innym poziomie niż grupa Stalowych Czytaczy ;)

    Pozdrawiam - Tomasz

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

G. Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę"

Gaja Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę" - słowem wstępu
Bardzo długo stroniłam od polskiej literatury, ponieważ zaczynając moją przygodę z regularnym czytaniem często zawodziłam się na naszych rodzimych autorach. Nie znajdowałam nic co by mnie zadowalało. Do czasu.  Otóż okazuje się, że wystarczy dobrze poszukać, a znajdzie się perełki, które pozostaną z nami na dłużej. Jedną z nich jest Gaja Grzegorzewska i jej twórczość. Po dobrych wspomnieniach dotyczących "Żniwiarza" postanowiłam sięgnąć również po inne książki tej autorki. Tym razem była to "Noc z czwartku na niedzielę", która jest drugim tomem cyklu, który zapoczątkował "Żniwiarz". Fabuła
Weekend może być naprawdę długi...
Prywatna detektyw, Julia Dobrowolska, przyjmuje intratną pracę w detektywistycznym show u boku gwiazdy telewizyjnej, Wiktora Bergena. Odtąd jej śledztwom towarzyszy ekipa telewizyjna, a Julia musi się podporządkować dość ekscentrycznym wymaganiom Bergena.

Gdy dzwoni …

Gayle Forman, "Wróć, jeśli pamiętasz"

Na początku roku miałam okazję przeczytać "Zostań, jeśli kochasz"autorstwa Gayle Fotmann i pierwsza część zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po jej kontynuację. Zatem jeśli nie czytaliście pierwszej części, a chcecie po nią sięgnąć to od razu muszę Wam wspomnieć, że może być trochę spojlerów jeżeli chodzi o "Zostań jeśli kochasz".
Akcja powieści toczy się trzy lata po tragicznym wypadku, który bardzo zmienił życie Mii. Dziewczyna straciła rodziców oraz młodszego brata, jednak postanowiła żyć dalej i oudziła się ze śpiączki. 
Dziewczyna jednak zniknęła z życia Adama, z którym była w związku przed wypadkiem. Chłopak pomagał jej również po wypadku. Pewnego dnia oboje spotykają się w Nowym Jorku. On zmęczony rozwijającą się w zawrotnym tempie karierą i sławą; Ona właściwie dopiero rozwija skrzydła. Każde z nich żyje z wspomnieniami tego co stało się trzy lata wcześniej i nosi w sobie balast zgromadzony po wypadku oraz tym co nastąpiło po nim. 
"Wróć…

Waldemar Łysiak - Cena [recenzja]

Na Lubimy czytać widnieje taki oto opis książki:
Autor pragnie rozprawić się z tzw. wyborem mniejszego zła , a więc z problemem etycznym, dyskutowanym od stuleci przez wszelkich mędrców i demagogów, i ze zjawiskiem psychospołecznym, realizowanym od stuleci przez jednostki i każdą władzę, tak autokratyczną, jak demokratyczną. Cała akcja rozgrywa się w trakcie długiej i dramatycznej wieczerzy, w jednym pomieszczeniu, które staje się klatką bez wyjścia dla biesiadników. Cokolwiek nie zrobią zostaną skażeni grzechem. W tej powieści dominują kwestie uniwersalne, ale nie brak również analizy ściśle polskich problemów.
Książkę dostałam, to nie był mój osobisty, świadomy wybór, ale to nie przeszkodziło w tym, by się do niej przekonać. Zaciekawiło mnie w niej to, że mimo, iż ma ponad 200 stron, jest pisana jako dramat sceniczny oraz grafika. Trzeba na początku zwrócić uwagę, że tytuł ma dwa znaczenia: cenę, w znaczeniu koszt oraz cena która z włoskiego oznacza wieczerzę. Po przeczytaniu widać wy…