poniedziałek, 20 lutego 2017

Stos książkowy.

Uwielbiam kupować książki i aż coś mi się robi na myśl, że powinnam się wstrzymać z ich zakupem na rzecz czegoś innego :(. Ale mam nadzieję, że uda mi się znaleźć jakiś kompromis. Dzisiaj mam dla Was kolejny książkowy stosik zakupowy :).


  •  A. Janko, "Mała zagłada", 
  • Norman Ohlen, "Trzecia rzesza na haju", 
  • J. I. Kraszewski, "Stara baśń", 
  • L. Stratmann, "Stulecie trucicieli", 
  • R. Ferguson, "Młot i krzyż"



  • V. Hulpach, "Dar totemów" - ilust. Josef Kremlacek,
  • M. Molicka, "Biblioterapia i bajkoterapia", 
  • A. i B. Pease, "Mowa ciała" 



Dwiema ostatnimi publikacjami są: "Moc kłopotów" i "Kłopot" autorstwa I. Chmielewskiej. Uwielbiam publikacje tej autorki. Mają w sobie dużo prostoty, przez którą można wprowadzić dzieci w różne ciekawe tematy. Myślę, że więcej o kłopotach napiszę w osobnej notce, żeby tu niepotrzebnie się nie rozpisywać. 

sobota, 18 lutego 2017

M. Bukowski, M. Dancewicz, "Najdłuższa noc"


W tym tygodniu premierę miał nowy polski serial "Belle Epoque", którego zapowiedzi mnie bardzo zainteresowały, aczkolwiek ze względu na porę emisji serialu będę go oglądać raczej przez internet. 

Tymczasem miałam przyjemność przeczytać książkę inspirowaną wyżej wspomnianym serialem pt. "Najdłuższa noc". Autorami tej powieści są: M. Bukowski oraz M. Dancewicz.


Kraków - grudzień 1904 roku. Na Plantach zostają znalezione brutalnie okaleczone zwłoki kobiety. Nie ma przy nich żadnych dokumentów ani rzeczy osobistych, przez co utrudniona jest identyfikacja zwłok. Kilka miesięcy później dochodzi do kolejnej zbrodni, a miasto paraliżuje strach. W Krakowie, aż huczy od plotek.

Belle epoque to czas rozkwitu sztuki i techniki. Teatr miejski przy placu Świętego Ducha ma własną elektrownie, a po ulicach jeżdżą już pierwsze automobile. W mieście otwiera się również pierwsze laboratorium kryminalistyczne. Szybko okazuje się, że informacje zdobyte dzięki nowym metodom będą miały duże znaczenie dla prowadzonego śledztwa.  

Uwielbiam wszelakie historie, które dzieją się na przełomie XIX i XX wieku dlatego też nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po tą książkę. Sam fakt kryminału z seryjnym mordercą i Krakowem w tle przyciągną mnie tym bardziej, że niespełna miesiąc temu miałam możliwość odwiedzić to Królewskie Miasto. Dlatego też z przyjemnością przechadzałam się uliczkami Krakowa razem z bohaterami "Najdłuższej nocy", tym bardziej, że wiele miejsc po prostu już znam i pałam do nich pewnego rodzaju sentymentem. 

Moim zdaniem powyższa powieść należy do tych, którym trzeba dać się rozkręcić, bo przez pierwszą połowę akcja ciągnie się niczym krówka mordoklejka. Jednakże druga połowa wynagradza naszą cierpliwość. "Najdłuższa noc" przekonała mnie do siebie ciekawym modus operandi mordercy, świetnie zakrojonymi bohaterami, a przede wszystkim urokiem czasów, w których toczy się akcja. Uwielbiam stare uliczki Krakowa, a w połączeniu z belle epoque i tak ciekawie wykreowaną historią nie mogłam chcieć więcej. 

"Najdłuższa noc" to powieść, która towarzyszyła mi w naprawdę trudnym tygodniu pracy (piszę tak jakby którykolwiek był łatwy :/) i pomogła mi się nieco oderwać od myśli o moich uczniach i ich problemach. 

To właśnie takie książki jak ta sprawiają, że wraca mi wiara w naszych rodzimych autorów, a ten powód już jest sam w sobie dobry, aby sięgnąć po tą powieść. "Najdłuższa noc" nie jest literackim arcydziełem, ale chyba nawet do niego nie aspiruje, gdyż jest napisana raczej dlatego, by przynieść czytelnikom kilka chwil relaksu i zapomnienia.




czwartek, 16 lutego 2017

K. Gier, "Silver. Druga księga snów"


Sny towarzyszą nam każdej nocy i są odbiciem tego co przeżywamy i jacy jesteśmy. Jednak to jakimi prawami się rządzą nie jest jeszcze do końca zbadane, co otwiera pole do popisu chociażby pisarzom, co wykorzystała Kerstin Gier. Jestem już po lekturze kolejnej części i muszę przyznać, że śnienie już nigdy nie będzie dla mnie takie samo, bo kto wie, co może się czaić w naszych snach? 


Sprawy Liv układają się coraz lepiej. Nowy dom oraz nowa rodzina okazały się być całkiem w porządku; a romantyczny związek z przystojnym chłopakiem nadal trwa. Jesteśmy świadkami typowego młodzieńczego zauroczenia i nie byłoby nic w tym dziwnego, że związek okraszony jest fascynującymi możliwościami roztoczonymi przez sferę snów. 

Niestety każdy kij ma dwa końce,  sielanki mają to do siebie, że nigdy nie są wieczne. Po pierwsze Secrecy - anonimowa blogerka, która wie o Liv rzeczy, których nie powinna wiedzieć. Po drugie - Henry ma swoje tajemnice...wiele tajemnic. Po trzecie, za drzwiami z klamką w kształcie jaszczurki czai się coś strasznego, mrocznego i złowrogiego. 


Liv przypina mi nieco mnie w jej wieku i chyba wiele nastolatek jest podobnych. Coś co je łączy to, to jak przeżywają pierwsze miłości, zmiany otoczenia i jak wielką mają potrzebę akceptacji ludzi wokół siebie. Cała ta otoczka tajemniczości, snów i wyzwań sprawiła, że nie mogłam oderwać się od tej historii. "Silver. Druga księga snów" to książka napisana z humorem oraz nutką grozy i tajemniczości. Jedyne co mi brakuje to demonów - miałam nadzieję, że autorka jednak bardziej pociągnie ten temat. Jednak już w tym miesiącu ukarze się kolejna część i mam nadzieję, że Kerstin Gier to nadrobi :). Mimo tego braku powyższa książka jest bardzo wciągająca i można się przy niej zrelaksować...



A kolejna część ma się ukazać jeszcze w tym miesiącu, czego już nie mogę się doczekać :).

wtorek, 31 stycznia 2017

K. Gier, "Silver. Pierwsza księga słów"

Kerstin Gier, Silver. Pierwsza księga snów. 

"Silver. Pierwsza księga snów." to książka, która prześladowała mnie już od dłuższego czasu i mimo tego, że jest przeznaczona dla młodzieży nie mogłam sobie odmówić jej przeczytania.  Otóż Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. A odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi z klamką w kształcie jaszczurki, gadające kamienne posągi i niania, która ukryła się z tasakiem w schowku na miotły. To właśnie po kolejnej przeprowadzce Liv jej sny stały się bardzo dziwne. 


Dodatkowo na horyzoncie zjawia się czterech chłopaków, którzy pojawiają się w jej śnie razem z łacińskimi inkantacjami oraz dziwnym rytuałem w środku nocy. Ci chłopcy chodzą z dziewczynką do szkoły, a kiedy spotykają się na jawie wiedzą o niej więcej niż powinni. 

Cała czwórka skrywa przed Liv jakąś tajemnicę, a dziewczyna nie potrafi się powstrzymać przed niczym, by dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. Wcale nie przeszkadza jej fakt, że każdy z chłopaków jest bardzo przystojny, a poczynania zarówno ich jak również reszty uczniów śledzi tajemnicza blogerka, która zadziwiająco dużo wie. 


Dlaczego sięgnęłam po tą książkę? 

Kiedy słuchałam tych wszystkich opinii na temat "Silver. Pierwszej księgi snów" miałam wrażenie, że ta historia bardzo trafiłaby do mnie jako do dorastającej dziewczynki. 

Z jednej strony nowe otoczenie, dorastanie i problemy nastolatek; a z drugiej demony, tajemnice i dziwne rytuały na cmentarzu oraz trochę osobliwa - momentami oderwana od rzeczywistości fabuła. To wszystko okraszone świetną  i lekką narracją, całkiem nieźle zbudowanymi postaciami oraz przyprawione kilkoma zaskoczeniami. 

"Silver..." to powieść, w której nie znajdziecie zbyt rozbudowanego wątku z demonami, ale jest on na tyle interesujący, że trzyma w napięciu, a  w dodatku wokół niego budują się relacje między głównymi bohaterami. 



Dodatkowo autorka wplata w swoją opowieść zabawne, choć  czasem wydawałoby się oderwane od fabuły wtrącenia. Jednak kunszt pani Kerstin Gier sprawia, że wszystko ze sobą współgra, a czytelnik nie ma ochoty odchodzić od książki. 

Efekt jest taki, że "Silver. Pierwsza księga snów" to niezła lektura na wieczór nie tylko dla młodzieży, ale także dla nieco bardziej posuniętych wiekowo osób...

Mimo swojej prostoty ta książka ma w sobie coś, co fascynuje i pozwala się zrelaksować. Dlatego też zapewne niebawem sięgnę po kontynuację, aby z niecierpliwością czekać na kolejną część. 

sobota, 28 stycznia 2017

Książkowe zdobycze stycznia 2017,

Książki są dla mnie czymś bardzo ważnym i od długiego czasu nie ma dnia, w którym nie przyszłyby do mnie jakieś nowe. Dziś przyszedł czas, żeby pokazać Wam co przyszło do mnie w styczniu. Nie ujęłam np. książek kucharskich. 

Od góry: 



  • Paweł Zych, Witold Vargas, "Bestariusz Słowiański" - I i II część, 
  • Łukasz Wierzbicki, "Drzewo. Mity słowiańskie i inne opowieści"
  • Andrzej Nowak, "Dzieje Polski. Tom 2, 1202 - 1340. Od rozbicia do nowej Polski.",


  • Demet Altinyeleklioglu, "Sułtanka Kosem w haremie.",
  • N. H. Kleinbaum, "Stowarzyszenie umarłych poetów", 
  • Diane Chamberlain, "W cieniu", 
  • Neil Geiman, "Ocean na końcu drogi",
  • Katarzyna Surmiak - Domańska, "Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość", 
  • Graham Masterton, "Geniusz", 
  • Józef Kraszewski, "Lubonie. Powieść z X wieku",
  • Aimee Song, "Pokaż swój styl. Jak wyróżnić, przyciągnąć obserwujących i zbudować markę na Instagramie."
Już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po te wszystkie książki. Szczęśliwie marazm czytelniczy mi przeszedł i mam nadzieję, że będę pochłaniać różne książki na kopy ;).