sobota, 24 września 2016

Dorit Rabinyan, "Żywopłot"

Lubię czasem sięgać po literaturę izraelską, bo jest w niej coś co mnie intryguje i przybliża powyższą tematykę. Zatem nie mogłam powstrzymać się przed sięgnięciem po "Żywopłot" autorstwa Dorit Rabinyan. Powieść ta jest oparta na biograficznych wątkach i opowiada o uczuciu, które w Nowym Jorku połączyło dwoje emigrantów - Żydówkę z Tel Awiwu i Araba z Ramallah. I już ten fakt czyni tą książkę wyjątkową.  

To, co zaczyna się w chłodzie wczesnej zimy w Nowym Jorku, kończy się w szczycie oślepiającego słońcem lata na plaży w Jaffie. Przypadkowe spotkanie łączy wspomnianych już wyżej ludzi, którzy zbliżają się do siebie stęsknieni za bliskowschodnim słońcem. Liat i Hilimi znajdują sobie miejsce zarezerwowane tylko dla nich - ich własny intymny świat, przeznaczony tylko dla nich. Jednakże w mrocznych zakątkach oraz w szczelinach życia rzeczywistość dopada ich pod postacią ich izraelskich rówieśników i warczy na nich groźnie. 

"Żywopłot" to skomplikowana, słodko - gorzka historia pełna namiętności, podąża za nimi nawet wtedy, kiedy każdy z nich próbuje pójść własną drogą.

Mnie osobiście Żydzi i Arabowie kojarzą się przede wszystkim z dwoma nacjami, które nie potrafią żyć ze sobą w zgodzie. Dlatego nie potrafiłam sobie wyobrazić faktu, że dwoje ludzi, którzy teoretycznie powinni być do siebie wrogo nastawieni mogą się stać dla siebie bliskimi osobami.  Dorit Rabinayan stworzyła bardzo ciepłą i słodko - gorzką historię, która uświadamia czytelnikowi, że są rzeczy, emocje czy uczucia, które nie patrzą na podziały stworzone przez ludzi lecz mimo to potrafią ich zbliżyć. 

Powyższa książka jest zatem czymś co w kontekście historii Żydów i Arabów pozwala nam na uzyskanie zupełni innego spojrzenia na pewne kwestie. Przy tym jest to opowieść bardzo trudna, która wymaga odpowiedniego nastawienia do niej (przynajmniej w moim przypadku), zatem nie da się jej przeczytać jednym ciągiem - chociaż, ktoś może mieć zupełnie inaczej niż ja ;). 

Dla mnie "Żywopłot" to z jednej strony niezwykła i magiczna historia, od której czasem ciężko jest się oderwać, ale z drugiej uważam ją za opowieść nierówną, która ma swoje lepsze i gorsze momenty. Chociaż możliwe, że to moje spojrzenie wynika jedynie z mojej ignorancji i niedojrzałości.

Mimo to, że powieść Dorit Rabinyan nie porwała mnie tak, jak tego od niej tego oczekiwałam, to "Żywopłot" jest ważną książką, która zostawia coś po sobie i sprawia, że człowiek zaczyna myśleć nieco inaczej, dlatego też warto zwrócić na nią uwagę. 

sobota, 17 września 2016

TBR na koniec września.

Wrzesień niebawem się skończy - muszę przyznać, że jego koniec następuje szybciej niż bym tego chciała. A to ile przeczytałam w tym miesiącu nie zadowala mnie ani trochę:(. Dlatego też zrobiłam sobie postanowienie, że do końca miesiąca przeczytam przynajmniej poniższe książki:
 

  1. Dorit Rabinayan, "Żywopłot", 
  2. Monika Błądek, "Gloria", 
  3. Ela Sidi, "Czcij ojca swego", 
  4. Jolanta Kwaśniewska, "Lekcja stylu dla par". 
Mam nadzieję, że uda mi się je przeczytać, bo nie ma lekko, a życie jednak toczy się poza książkami. Jednakże liczę na to, że pozwolą mi one na zrelaksowanie się i oderwanie od problemów związanych z pracą...

środa, 14 września 2016

I. Chmielewska, "Oczy"

Moja praca często jest uważana za niewdzięczną, ze względu na to, że jest trudna, bywa stresująca i wykańczająca psychicznie i fizycznie. Jednak dla mnie bywa też źródłem zadowolenia, inspiracji, a czasem wręcz dumy - bo jak widać efekty, to ciężko jest to przebić. 

Publikacja "Oczy" Iwony Chmielewskiej jest dla mnie takim małym odkryciem z zeszłego roku szkolnego, które mam zamiar wpleść w zajęcia w tym obecnym. Ta książeczka jest oparta na oczach i jest bardzo minimalistyczna. 

Kiedy ją po raz pierwszy zobaczyłam - wplecioną w zajęcia dla dzieci w muzeum pomyślałam, że to dość banalny pomysł, jednak to co uważałam za proste okazało się być wspaniałe w swej prostocie. 
"Oczy" opowiadają nam o tym, jak wielkim darem jest to, że widzimy i nawet nie zastanawiamy się nad tym jak wielki prezent dostaliśmy.



W końcu oczy są naszymi przewodnikami i dzięki nim możemy robić wiele rzeczy.



Jednak jest coś co sprawia, że ta książeczka jest bardzo wyjątkowa, bo mówi też o tym, że ludzie, którzy nie widzą też dostają inny prezent od życia...



Iwona Chmielewska stworzyła książeczkę, która absolutnie mnie zauroczyła i sprawiła, że dużo łatwiej będzie mi się rozmawiać z dziećmi o inności i niepełnosprawności (pracuję w szkole z oddziałami integracyjnymi, więc takie rozmowy są dość częste). 



Dzięki tej książeczce zarówno nauczycielom jak i rodzicom dużo łatwiej jest tłumaczyć dzieciom to, że ludzie są różni, a to, że coś tracą niekoniecznie musi wiązać się z tym, że przestają sprawnie funkcjonować na co dzień. Dlatego bardzo Wam tą książeczkę polecam...a ja pewnie sprawię drugi egzemplarz mojemu siostrzeńcowi ;).  

wtorek, 13 września 2016

Co dalej z blogiem?

Witajcie, 
dzisiaj chciałabym Wam przedstawić pomysł na dalsze funkcjonowanie bloga. Nie chciałabym, żeby przez moją pracę to miejsce zostało zaniedbane. Zatem serie, które chciałabym publikować na blogu to: 



Opinie o książkach - tak jak do tej pory będą publikowane notki o książkach, które przeczytałam. Jeżeli ktoś z grupy, albo nawet ktoś z Was ma ochotę na napisanie opinii/recenzji książki to piszcie na maila lub na grupie na FB ;). 

Stosiki - czyli nowe książki, o które wzbogaciła się nasza biblioteczka (mam nadzieję, że uda mi się w ten rodzaj postów zaangażować grupę). 


Notki biograficzne o autorach - dla mnie to wielkie wyzwanie, ponieważ od kilku miesięcy cierpię na chroniczny brak czasu, ale może się zorganizuję, jak w końcu wpadnę w rytm nowego roku szkolnego ;). 

Podsumowania i wyzwania książkowe - u mnie w standardzie jest comiesięczne podsumowanie tego co udało mi się obejrzeć i przeczytać. A przy okazji lubię sobie wyznaczać cele. Dlatego też to wokół tego będą się obracać notki z tej dziedziny chociaż możliwe, że upchnę tu coś jeszcze. 

Relacje z targów książki i innych wydarzeń związanych z literaturą. Mam nadzieję, że będę miała okazję, w takowych uczestniczyć. Chciałabym także wspominać Wam o miejscach, które są związane z książką, historią i kulturą


Innym dość ambitnym planem jest odwiedzanie miejsc, które znam z książek i pisaniem o nich w książkach. O tym będę wspominać w miarę czasu, funduszy i możliwości. 

Mam nadzieję, że to nie jedyne serie, które będą gościć na tym blogu, jednak jeśli chcecie przeczytać o czymś konkretnym musicie mi dać znać w komentarzach;). 

wtorek, 6 września 2016

D. Wellman, J. L. Wiśniewski, "Siedem lat później"

Janusz Leon Wiśniewskito człowiek, którego kojarzyłam tylko z "Samotności w Sieci". Zatem kiedy najpierw zobaczyłam, że jest autorem "I odpuść nam nasze..." bardzo się zdziwiłam tematyką tak inną od miłosnej. Dlatego też postanowiłam dowiedzieć się o nim nieco więcej. Wobec tego kiedy dostałam do ręki "Siedem lat później" - czyli wywiad z powyższym autorem przeprowadzony przez Dorotę Wellman chętnie wzięłam się za poznawanie człowieka, który chwile największej sławy dawno ma już za sobą.

O dziwo odkryłam, że J. L. Wiśniewski nie tylko jest uznanym na świecie pisarzem, ale też szanowanym naukowcem (chemikiem!) i jeszcze myśli podobnie do mnie! "Siedem lat później" to wywiad rzeka pozwalający odbiorcy poznać nieco lepiej człowieka, którego bardzo łatwo posądzić o wiele rzeczy, jeżeli się go nie zna. Jednak wkraczając do świata Wiśniewskiego zaczynamy dostrzegać wiele rzeczy będących dla nas niewidocznych. 

Dorota Wellman i Janusz Wiśniewski w swojej rozmowie nie raz podejmują trudne i bardzo intymne tematy, a dyskusja o nich sprawia wrażenie naturalnej. Myślę, że jest tak dlatego, iż tych dwoje bardzo dobrze się zna i łączy ich przyjacielska relacja. 

Zdradzę Wam w sekrecie, że to głównie postać Doroty Wellman mnie przyciągnęła do tej pozycji, bo uwielbiam tą kobietę! Jednak ciekawość, jaką wzbudził we mnie Janusz L. Wiśniewski również nie była bez znaczenia. Myślę, że jeszcze nie jeden raz sięgnę po powieści tegoż autora - jedna już leży na półce (a właściwie na jednym z parapetów) i jest to "I odpuść nam nasze winy...". Mam nadzieję, że się nie zawiodę na tej i na żadnej innej publikacji tegoż pisarza.