Przejdź do głównej zawartości

Bestia... legenda polskiej kryminalistyki...

Na studiach najbardziej fascynowała mnie ludzka psychika - to jak bardzo może być zawiła i spaczona. Te zainteresowania pozostały mi do dziś, więc kiedy pozycja "Bestia. Studium zła" wpadła mi w ręce nie mogłam sobie odmówić jej lektury.

Leszek Pękalski - bestia, potwór, hurtownik zbrodni, rzeźnik... Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie sieroty, ze względu na swój niechlujny wygląd i kaczy chód. Niepozorny mężczyzna na pewno nie wzbudzał strachu - najwyżej współczucie i politowanie. Jednak Leszek jest inny..

"Podniecają go kobiety, wszystkie kobiety. I stare, i te młode. Mężczyzn też lubi, a czasami lubi i dzieci. Bez względu na wiek, urodę, tuszę czy kalectwo chce uprawiać z nimi wszystkimi seks. Wszystko jedno gdzie, bo pragnienie dopada go nagle i nie umie nad nim zapanować. Musi się zaspokoić natychmiast. W parku, w lesie, na ulicy, na budowie. Proponuje wtedy seks każdemu, kogo napotka. Nigdy się nie zgadzają, a często śmieją się z niego, przeklinają go, wyzywają. I właśnie wtedy coś w nim pęka. Musi je uciszyć, musi spowodować, że będą posłuszne. (...) I wciąż nie może zrozumieć, że zrobił coś złego. Przecież gdyby zgodziły się na seks, może byłoby zupełnie inaczej."
M. Omilianowicz, "Bestia. Studium zła"

Przeglądając materiały o Leszku Pękalskim coraz bardziej włosy jeżyły mi się na karku. Podobno ten człowiek przyznał się podczas śledztwa do 67 morderstw i podawał takie szczegóły, które mógł znać tylko morderca, albo ktoś wtajemniczony w śledztwo. Jednakże później te zeznania odwoływał - powołując się na to, że zeznawał to co sugerowała mu policja. 

Podobno w trakcie śledztwa w końcu mógł się poczuć kimś, bo wzbudzał zainteresowanie i wszyscy coś od niego chcieli. Nareszcie przestał być popychadłem. Fakt nie miał łatwego życia - matka i babcia nie traktowały go łagodnie; poza tym uczył się w szkołach specjalnych; mieszkał w placówkach, w których nie miał lekkiego życia z rówieśnikami, a dodatkowo zaczął mieć duży popęd seksualny. Był trudnym dzieckiem - upartym, niegrzecznym i niezdyscyplinowanym. Dodatkowo trzymał się na uboczu - nie umiał zaaklimatyzować się wśród rówieśników, którzy zresztą nie pałali do niego sympatią i zawsze, gdy mogły dokuczały mu. A Leszek się mścił, czając się za rogiem, albo w załomach korytarza i straszył dziewczynki. Poza tym z jednej strony miał problemy w nauce, a z drugiej był dobry chociażby z geografii. 

Leszek bardzo się użalał nad sobą. Ciągle mówił o sobie, swojej biedzie oraz o tym, że nie można go krzywdzić bo jest sierotą. Dużo mówił też o kobietach o tym, że szuka żony...

Leszka P. według specjalistów można zakwalifikować jako zboczeńca nekrofila, czyli człowieka, którego pociąg seksualny jest skierowany na zwłoki. Nekrofilia jest ciężkim zboczeniem najczęściej na tle psychopatycznym, a rzadziej spotykanym u osobników niedorozwiniętych umysłowo. W tym przypadku dochodzi jeszcze zadawanie śmierci, przy którym też mógł czerpać przyjemność. 

Trudno jest pisać o tej bestii bez emocji. To w jaki sposób bezcześcił zwłoki i jaki ma stosunek do kobiet i krzywdy innych jest przerażający. Ten osobnik (bo trudno go nazwać człowiekiem) myśli tylko o sobie, swoich potrzebach i swojej krzywdzie. 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wiele osób twierdzi, że będzie zabijał po tym jak wyjdzie na wolność...a to już bliżej niż dalej...

"Niewątpliwie ta sprawa to nokaut dla wszystkich, którzy się z nim zetknęli - jego bliskich, pedagogów, psychologów, wychowawców i organów ścigania. To największy policzek dla policji, która przez dziesięć lat była bezradna."  
                                                                       M. Omilianowicz, "Bestia. Studium zła" 
Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej to sięgnijcie do źródeł: 
1. M. Omilianowicz, "Bestia. Studium zła"
2. Cela nr, Leszek Pękalski >>>KLIK<<<

Jest dużo materiałów na temat tego mordercy, ale myślę, że jak zajrzycie do dwóch powyższych to będziecie mieć esencję wszystkiego co powinniście wiedzieć. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

G. Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę"

Gaja Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę" - słowem wstępu
Bardzo długo stroniłam od polskiej literatury, ponieważ zaczynając moją przygodę z regularnym czytaniem często zawodziłam się na naszych rodzimych autorach. Nie znajdowałam nic co by mnie zadowalało. Do czasu.  Otóż okazuje się, że wystarczy dobrze poszukać, a znajdzie się perełki, które pozostaną z nami na dłużej. Jedną z nich jest Gaja Grzegorzewska i jej twórczość. Po dobrych wspomnieniach dotyczących "Żniwiarza" postanowiłam sięgnąć również po inne książki tej autorki. Tym razem była to "Noc z czwartku na niedzielę", która jest drugim tomem cyklu, który zapoczątkował "Żniwiarz". Fabuła
Weekend może być naprawdę długi...
Prywatna detektyw, Julia Dobrowolska, przyjmuje intratną pracę w detektywistycznym show u boku gwiazdy telewizyjnej, Wiktora Bergena. Odtąd jej śledztwom towarzyszy ekipa telewizyjna, a Julia musi się podporządkować dość ekscentrycznym wymaganiom Bergena.

Gdy dzwoni …

Gayle Forman, "Wróć, jeśli pamiętasz"

Na początku roku miałam okazję przeczytać "Zostań, jeśli kochasz"autorstwa Gayle Fotmann i pierwsza część zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam sięgnąć po jej kontynuację. Zatem jeśli nie czytaliście pierwszej części, a chcecie po nią sięgnąć to od razu muszę Wam wspomnieć, że może być trochę spojlerów jeżeli chodzi o "Zostań jeśli kochasz".
Akcja powieści toczy się trzy lata po tragicznym wypadku, który bardzo zmienił życie Mii. Dziewczyna straciła rodziców oraz młodszego brata, jednak postanowiła żyć dalej i oudziła się ze śpiączki. 
Dziewczyna jednak zniknęła z życia Adama, z którym była w związku przed wypadkiem. Chłopak pomagał jej również po wypadku. Pewnego dnia oboje spotykają się w Nowym Jorku. On zmęczony rozwijającą się w zawrotnym tempie karierą i sławą; Ona właściwie dopiero rozwija skrzydła. Każde z nich żyje z wspomnieniami tego co stało się trzy lata wcześniej i nosi w sobie balast zgromadzony po wypadku oraz tym co nastąpiło po nim. 
"Wróć…

Waldemar Łysiak - Cena [recenzja]

Na Lubimy czytać widnieje taki oto opis książki:
Autor pragnie rozprawić się z tzw. wyborem mniejszego zła , a więc z problemem etycznym, dyskutowanym od stuleci przez wszelkich mędrców i demagogów, i ze zjawiskiem psychospołecznym, realizowanym od stuleci przez jednostki i każdą władzę, tak autokratyczną, jak demokratyczną. Cała akcja rozgrywa się w trakcie długiej i dramatycznej wieczerzy, w jednym pomieszczeniu, które staje się klatką bez wyjścia dla biesiadników. Cokolwiek nie zrobią zostaną skażeni grzechem. W tej powieści dominują kwestie uniwersalne, ale nie brak również analizy ściśle polskich problemów.
Książkę dostałam, to nie był mój osobisty, świadomy wybór, ale to nie przeszkodziło w tym, by się do niej przekonać. Zaciekawiło mnie w niej to, że mimo, iż ma ponad 200 stron, jest pisana jako dramat sceniczny oraz grafika. Trzeba na początku zwrócić uwagę, że tytuł ma dwa znaczenia: cenę, w znaczeniu koszt oraz cena która z włoskiego oznacza wieczerzę. Po przeczytaniu widać wy…